Miserere
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV
»... Słyszałem... A oto modliła się ziemia«Od kolan twoich nie wstanę, o Chryste,Choć Cię oblecą pioruny ogniste,Bom ja nawykła do gniewu, do bólu!
I myśleć będę, że pszczelne to rojeTak oblatują niebieskie pokoje,Jak złote pszczoły z mojego gdzieś ulu!...
I myśleć będę, że jaskry gwieżdżąceZłotemi skrami tak kwiecą się w łące,Jak na mych błoniach — gwiaździste i szczodre...
I myśleć będę, że trzęsiesz tak światy,Jak powiew wiatru otrząsa lip kwiaty,Że w jasnych pyłach powietrze drży modre...
I będę myśleć, że wzbity w lot ptakiemHufiec tak tętni błękitnym twym szlakiemI krzesze iskry z stalnego kopyta...
Że to nie piorun, nie grom i nie burza,Ale się w ogniach jutrzenka wynurzaI że dzień jasny nad łany me świta!....................
Od kolan twoich nie wstanę, o Panie,Choć archanielskich usłyszę trąb granieI pozew świata na wielkie twe roki...
Bo myśleć będę, że surmy to mojeZ pól, z lasów biją o niebios podwoje,Że me żórawie tak krzyczą w obłoki.
I myśleć będę, że organ tak wołaNa senne chaty moje i na sioła,W kościół je zowąc lipami nakryty...
Że to hejnałem zarannym gdzieś wieżaW serce uśpione mych grodów uderza,Nad poczerniałe skróś dachy i szczyty.
I myśleć będę, że róg to pastuszySiwe me trzody z noclegów gdzieś ruszy,Że koń spętany da odzew podkową...
Że nad me łany wnet zagrzmi hosanna:— Zawitaj, Pani i gwiazdo zaranna,Zawitaj, polnych bławatów królowo!....................
Od kolan twoich nie wstanę, o Chryste,Chociaż się dźwigną wskrzeszeńce twe mglisteZ łoża swych prochów, gdzie wieki przespały.
Bo myśleć będę, że lud mój tak płynieGdzieś na pasterkę, w północnej godzinie,Od wełn swych ciemny, od lnów swoich biały...
Że lud mój idzie przez szrony i rosy,Łkający szczęściem, zczerniały i bosy,Zwiastując światu, iż Bóg się narodził...
I myśleć będę, że lilje to mojeI białe płyną ku tobie powoje,Jak w on czas dawny, po ziemi gdyś chodził...
I myśleć będę, że brzozy tak liścieI kory swoje rozchwiały srebrzyście,Że w gajach moich wiosenny wiatr dyszy...
I myśleć będę, że płótna się bielą,Przędzione w blasku oświtłą kądzielą,I że łez rosa polewa je w ciszy...
Że to jagnięce pokorne me trzodyPo runach chmur twych tak idą do wody,Iżby zażyły cienistej uchrony...
Że to nie duchy, lecz sznury bocianieBiją tak w skrzydła na wiosny witanie,Z za morza lecąc na strzechy, na brony.......................
Od kolan twoich nie wstanę, o Panie,Chociaż zobaczę otwarte otchłanieI wielkie morze łez i zgrozę męki...
Bo myśleć będę, że krzywdy to mojeI gorzkie rosy, któremi się poję,I własne moje wołania i jęki...
I myśleć będę, że klęczę u krzyża,Co ponad miedze ramiona swe zniża,W głogi obrosły, w piołuny i w osty...
Że to jest przecie znak mój, moje godłaTen cierń, ta włócznia, co bok Ci przebodła,Żeś miłosierny jest i prostym prosty.
I myśleć będę, że przecie nie możeByć wtóra męka i wtóre łez morzeI żeś już ze mnie wycisnął to jedno...
I myśleć będę, że bić już zaczynaDokonanego wykupu godzina,Że wstaje zorza i gwiazdy że bledną.......................
Od kolan twoich nie wstanę, o Chryste,Chociaż zahuczą przepaście wieczysteI śmierć się z krzykiem zapadnie natury.
Bo myśleć będę, że grzmi już w zaranieO trzeciej zorzy na zmartwychpowstanie,Że straż runęła i pieją już kury...
I myśleć będę, że własną, ot, siłąDźwigniesz się, błyśniesz nad ziemią-mogiłą,Promienny jutrznią i w wiecznych zórz złocie...
Że wstanę z tobą z mojego pogrzebu,Com ręce miała wzniesione ku niebuNa krzyżu moim, na mojej Golgocie!
Że z wieżyc moich wnet dzwon się rozbujaNa świat, głoszący wielkie Aleluja...Że com w łzach siała, to zbiorę w radości...
I myśleć będę, że z pól moich wstanieW ono ogromnej nadziei zaranieKrew ze krwi mojej i kość z moich kości!
Comments
Loading comments…