Noc w Nervi

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV

Miesięczna jasność cicho kładzie się na fali,Noc dyszy ukojeniem świetlistej powodzi...Tam, wśród srebrnych tumanów, w księżycowej dali,Nie On-że to, nie Chrystus po morzu znów chodzi?

Oto za stopą Jego szlak światła się pali...Oto z rąk wyciągnionych świt modry uchodzi...Oto się zbliża, cichy, do rybaczych łodzi,Kędy śpią spracowani i nędzni i mali...

Idzie, jak po rozkwitłym bławatkami łanie;Białość szat Jego śnieżnych lazur morza trąca,W przesmutnem licu niesie ciche zmiłowanie.

Wtem buchnie jęk i senne głosy: — »Panie!... Panie!«Drży chmura rąk wzniesionych w przejrzystość miesiąca,A po przepaściach morza płacz bije i łkanie.

Comments

Loading comments…