Pozzuoli

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV

W rozkosznem Pozzuoli Sylla się zamyka.Co mu Roma! Tu wszystko ma, czego potrzeba.Jak okiem sięgnąć — lazur przesłoneczny nieba,Kumejskie dziewki śniade i fletów muzyka.

Oto gibkobiodrego ręce niewolnikaZ złotych gron nad Awernem słodkie niosą wino,Oto srebrzystomodre ostrygi z Lucrino,Karpie z Fusaro, z Kumów zaprawny combr dzika.

I jedno tylko... morze... To ogromne morze,Co jęków swych i szumów uciszyć nie może...Ta otchłań, która szepce wieszczby, jak Sybilla...

Z mirtem słanego łoża, od hucznej biesiady,Porywa się wódz nagle milczący i blady,Idzie na brzeg, a morze huczy: »Sylla... Sylla!...«

Comments

Loading comments…