Przygrywka
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV
Krainy ciche, krainy spokojnePrzeszłam, gdzie rany milczeniem się goją,A teraz wracam w ten bój i w tę wojnę,Jaką duch wiedzie, jawiący treść swoją.Spocznienie było, a teraz są znojneDnie. Więc się struny pod ręką mi bojąI drżą, że na nich to wygram, co jeszczeBudzi w mej piersi jęk, a w lutni dreszcze.
Spokojna bądź mi, liro! Ja nie zdradzęBólu, co przeszedł w duszę twą z mej ręki;Ja cię utulę, ja ciebie ugładzę,Będziemy nucić pogodne piosenki!Jako Ofelję, tak ciebie wprowadzęW dom, gdzie są zgrzyty słyszane i jęki,A ty w te nieszczęść i śmierci komnaty,Śpiewając, rzucać będziesz jezior kwiaty.
Więc ludzie, patrząc w twe ciche obliczeI w białość szat twych, co wyszły z płomienia,Jak asbest, cało przez prochy i znicze,Rzekną: Nie widać w tej piersi pęknienia.— O, tak! Nie widać, jaśni królewicze!Pierś ta jest z lodu, z kryształu, z kamienia...Nie pękła! A gdzie na niej ściągam szaty,Tam niema rany... Są pieśni i kwiaty.
Comments
Loading comments…