Signa

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV

Chcesz-li poznać, żeś już stanąłNa klasycznej włoskiej ziemi?— Bacz, czy drogę ci zabiegnąWierzby z głowy uciętemi;Bacz, czy drogę ci zabiegnąŁóz przeźrocza, winnic kraty,Czarne pinje i osterjeI jaskrawe w oknach szmaty;

Czy liljowych wzgórz widziadłaMajaczeją za mgłą siną,Czy ci leje »signor oste«Koźlą łagwią tchnące wino;W białe wolce czy chłop orzeZ Tarkwinjusza rzymską twarząI czy małe, śniade »putti«W twych kieszeniach gospodarzą;

Czy po drodze wieją pyłemMarmurowe starte bogi,

Czy swój łachman żebrak składaW senatorskiej fałdy togi;Czy w wieczorny zmierzch przed tobąLecą Hunny i Wandale,Czy Angielek widzisz żółtychDługie szyje i woale.

Bacz, czy wzgórza ci się srebrząZielonością oliw bladą,Czy cyprysy ci na drogęPrzestrzeliste cienie kładą;Czy skrzypiąca, ciężka bigaTuf duszący chmurą wzbija,Czy brzmi w dźwiękach mandolinySanta Chiara i Luczyja.

Bacz, czy srebrnym wiankiem leżyTrzoda owiec zadumana,Czy pastuszek w koźlem runieMa świętego postać Jana,Czy kukurudz pęki złoteNa polentę u strzech wiszą,Czy od ruin płyną szeptyLazurową zmierzchu ciszą.

Bacz, czy z »loggii« ci zaświeciZzieleniały bronz prastary,Czy wyrostki małpim ruchemW »mora« grają pod filary,

Czy jak bogi, tak próżniaczoPo marmurach ci się ścieląOlimpijskie oberwańceZ wieczną nędzy swej niedzielą.

Bacz, czy drogę ci zabiegnąGrody puste, jak cmentarze,Czy otoczą ciebie tłumemChciwe oczy, głodne twarze;Czy ci słońce na lazury,Jak ognisty feniks, wzleciI czy noc w dantejskiej szacieGwiazd bławaty ci rozkwieci.

Bacz, czy gdzieś, w najdalszej dali,Morze zalśni malachitem,Czy »Il Rè« na koniu skaczeI spiżowem grzmi kopytem;Czy ci w piersiach się rozwiośniNieśmiertelnym majem piękno,Ach, i na to bacz, czy myśli,Jak pątnice, ci tu klękną.

Comments

Loading comments…