Stworzenie człowieka
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV
Rozpyliły się twe słońcaW pierścienisty ruch bez końca...Z wiewem twej szatyWirują światy,W pęd ściśnięte bez mety,Kipią i wrą planety...Rój promieni skrzydlatyNieogarnione kręgi zatacza po niebie...— Ach, zakryły mi CiebieTe miljonowe słońca, słońca, słońca!
— Uczyńmy ciało człowiecze —I dłonią, pełną zaczynuŚwiatów, pędzących po niebie,Dotknie się, glino, ciebie,I spłoniesz w błysku piorunowej zorzy!I wstaniesz, rabie boży,I wstaniesz, boży synu!
Po kogo sięga, Panie, ręka Twej wszechmocy?Ręka tworząca,Mroczna jeszcze od cieniów wiekuistej nocy,Co łódź czarną, z dnia brzegów zepchniętą, kolebieNa chaosu oceanie...Złota od kręgów płomienistych słońca,Któreś zatoczył po niebie,Trzęsąca iskry światów w przepaści bezdroża,Jeszcze pianami kipiąca,Od kiełznanego srebrną uzdą morza,Sina porożem miesiąca...Ręka Twa, Panie,Natchniona dziełem i od dzieła wrząca,Które swojego mistrza godne tylko jedno,W którem sam mistrz się zamknął i jego potęga...Po kogo sięgaW nizin bezedno?Kogo chcesz podnieść z prochu w przeczyste bławatyTwoich błękitów?Czyje oczy chcesz porwać do podgwiezdnych szczytów?Czyją myśl chwycić w otchłań, którą pędzą światy?I jaki akord skrzydlatyHarmonji twojej chce się w kształt ten wcielić,By pieśń stworzenia od Stwórcy oddzielić?
Pod namiotem wszechświataChmura Serafów lata,Zaczynia proch i krew...Jak groźny pęd ich lotu!Jak ściany drżą namiotu!Jaki szum! Jaki wiew!Głuchy, daleki,Słychać raz młotu,I jeszcze raz!...
To zaczęły bić wieki...To zrodzon światów lew,To zrodzon Czas!
...Grom Pański Ziemi zwiastował Dziewicy...I z Ducha świętego poczęła...
Jaka siność błyskawicy!Jaka piorunowość dzieła!
Zdrowaś ty, Ziemio, pełna łask,Z tobą jest Pan!Z róż ci jutrzennych wije brzaskWeselny wian...Z róż ci miesięcznych przędzie nocPłaszcz srebrem tkan...Zdrowaś ty, Ziemio, z tobą jest moc,Z tobą jest Pan!
Pod błyskami drżącemiSłychać cichy szept ziemi...
...Rzekła: Otom ja twoja służebnica, Panie,A niechaj mi się według twego słowa stanie!
Błogosławionaś ty nad gwiazdPromienny rój!I błogosławion, pełen gniazd,Jest żywot twój!Błogosławiony owoc tenU bożych stóp,
Co prześni z tobą życia senI życia grób!
Jaki ucisk! Jaka trwoga!Czas podnosi rękę kata...
Glina w dotknięciu BogaSpłonie lub będzie arcydziełem świata!
...A ciałem stało się Słowo...
Duch!... Duch uderzył w ziemię iskrą piorunową!....................
Poczęt jest żywot, poczęt jest bólŚmierci i win,Dźwiga się z prochu stworzenia królI ziemi syn!Dźwiga się oracz na siew i znójBezpłodnych pól...Poczęt jest żywot i grzech i bój,Poczęt jest ból!.............
Wstań, glino! Oto dech mój tchnę w twą bryłę ciemną...Dech będzie ze mną,Choć go w ciemnicach swoich pierś twoja zagrzebie.Ty — gdy godzina uderzy —Wrócisz do swej macierzy.Bij, chwilo! Powstań, prochu! Mój dech stwarza ciebie!.......................
Dźwiga się... Dźwiga z ziemi,Z oczyma zamknionemi,Do ręki Boga — palecWyciąga — patrz — zuchwalec,I głowę w słońce pysznym wznosi gestem!
...Jestem!...
Spłonęła błyskawica...Już wskróś zamkniętych powiekStrzela gromem źrenica...To człowiek!
Comments
Loading comments…