Wielka lampa
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV
»...E veni dal martirio a questa pace«.Dante, Parad. [XV, 148].
Wielka lampa staroświeckaRzuca na stół krąg jasności...Jakoś dziwnie z mazowieckaĆwierka świerszczyk od zapiecka,Aż dreszcz idzie w kości!
Więc podparłszy głowę ręką,Pijesz duchem głos i ciszę...Rozebrzmiałe w dal piosenką,Co wzleciała nad lirenką,Echo się kołysze...
Choć zamknięte drzwi podwoje,Choć noc włoska taka cicha,Weszły przecież w progi twojeJakieś dziwne niepokoje...Coś po izbie wzdycha...
— Zgłuchną pieśni?... To niech zgłuchną!Zginą myśli?... Niech przepadną!Piany pławią się lekuchno,
Nim je wiatru tchy rozdmuchną:Co ma wagę — na dno!
Czy ja taki, czy owaki,Co wy, co wy o tem wiecie?...Najbystrzejsze moje ptakiNie wzleciały w słońca szlaki,Głos ich — obcy w świecie!
Ha, to może tak i trzeba,Bym nie w płaszczu z skier, z płomieni,Ale stanął u drzwi niebaW tej kapocie, z kęsem chlebaW Chrystusowej sieni.
Wyżej, bliżej lśnią żupany,Wieje w oczy szata złota...Patrzy Mazur zafukany:— Czy ja co wiem, jasne pany?...A toć ja sierota! —
Na co, na co mi przybranieW blaski słońca, w ognie zorzy?— Lirnik — niechaj z lirą stanie,We lnie siwym i sukmanieNa wielki sąd boży!
Comments
Loading comments…