Manavadharmasastra
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom V
I mówi mocny Manu: »Pies CzandalaNie będzie, pijąc, mącił czystej wody,Co z gór się toczy i w źródła wkrysztala,Ani tej, którą dla miłej ochłodyZ rzek modrych, z jezior, z sadzawek, z cysternyKonwią i dzbanem czerpie lud mój wierny,A jeśli jego wyschła gardziel pragnie,Jeśli się język popadał przeklęty,Niech pije z wody tej, co stoi w bagnie,Albo ze śladów racicy i piętyBydlęcia, w których deszcz naronił rosy,A pijąc, na twarz niech zapuści włosy«.
I mówi Manu dalej: »A nie będzieNosił odzieży on, ni jego sprosnaNiewiasta ze lnu, który prządka sprzędzie,A tkacz nawinie na cewki u krosna.
Ni z wełny owiec, ciągnionej na włókna,Nie kupi w kramie wełnicy ni sukna.Lecz zgłem, co z trupa spadnie, gdy zetlejeSkóra, kość się rozwiedzie skruszała,Gniazdo swych szczeniąt Czandala odziejeI nagość bioder opasze i ciała,Bowiem i tak jest ran pełen i trądu.A to się będzie dziać aż do dnia sądu«.
I mówi mądry Manu: »W garniec nowyNie będzie warzy kładł, ni strawy chował,Ni doju zlewał od kozy i krowy,Ni stawiał misy pisanej na pował,Ni wieszał tykwy na plecach w podróży:Statek ten czysty jest i czystym służy.Ale na miejskich śmieci pójdzie kupyI zbierze garnków stłuczonych oszczętyI u ogniska postawi skorupyI jeść z nich będzie Czandala przeklęty.A gdyby w dobrej glinie miał co dane,Naczynie będzie o kamień strzaskane«.
I mówi Manu, mąż boży: »CzandalaNie będzie czytał w Wedach, jak człek święty,Nad którym Brahma swe blaski rozpala.Bowiem nieczysty jest i jest wyjętyZe zboru mężów, którym się odkrywaNajwyższa miłość i mądrość prawdziwa.A gdyby pisał wieść czy obietnicę,Ustąpi z światła i w zmierzchach usiądzieI weźmie pióro czy trzcinę w lewicęI z prawej w lewą stronę pisać będzie.A pismu jego nie doda sąd wiary,Bowiem fałszebnik jest i kłamca stary«.
I mówi Manu czysty: »Gdy się modli,Nie wzniesie oczu do nieba i słońca,On i ród jego; albowiem są podli.Ni patrzeć będzie na pełnię miesiąca,Ni imię Brahmy wziąć waży się w usta,Bo klątwa nad nim jest i czarna chusta.Lecz gdy sen spocznie na wiernych źrenicy,Czandala zejdzie na miejsca bezwodneI wołać będzie do ducha ciemnicyI do tych duchów, co jęku są głodne,I duchom złego, co rządzą otchłanie,Modlić się będzie. A niech się tak stanie!«
I jeszcze mówi Manu: »Gdy na drogęPrzechodzącego cień padnie Czandali,Niech wierny stanie a wstrzyma swą nogę,Póki się słońce do zorzy dopaliI rosy drogę zmyją i noc zetrze,Bo grunt nieczysty jest i złe powietrze.A gdy się rodzi płód i chce do świata,Czy to w dzień jasny, czy w burzę i w nocy,Jeśli Czandala do drzwi twych kołata,Zasuniesz wrzeciądz a nie dasz pomocy.Bo nim zrodzony jest, jest już przeklęty«.............Tak mówi Manu, mądry mąż i święty.
Comments
Loading comments…