O zmierzchu

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom V

Słodkie zadumanieNa dolinach leży,Z cyprysowych gajówBije oddech świeży...Po liljowych polach,Błękitna i złotaPrzewiewa tęsknota,Roniąc czar i woń.

Omdlałemi pióryPada dzień na gniazdo,Podesłane zorzą,Osrebrzone gwiazdą...Z dyanicznym sierpem,Zatkniętym we włosach,Płaszcz wlokąc po rosach,Noc idzie przez błoń.

Mrokiem rzęs nakryłaFijołkowe oczy,Zadumana idzieW liljowej przeźroczy...Wyciągnięte ręceNa powietrznej fali...

Słucha, jak w oddaliSenna pluska toń...

Za nocą, wpatrzonaW miesięczny dyadem,Przez pola zadumyPrzechodzę jej śladem,I ręce wyciągamW liljowe przestrzenie,Skąd ciche westchnienieOwiewa mi skroń...

Comments

Loading comments…