Ocieram czoło

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom V

Ocieram czoło z bryzgów. Patrzę, szalejącaWód nawała tabunem grzmi przez skalne szczyty,Djamentowy pył krzesze jasnemi kopytyI grzywy mleczne miecie i w śnieg je roztrąca.

Gościniec wód zawrotny, perłami wybity,Malowany bladością srebrnego miesiąca,Rzuca się... Mleczna droga w otchłań spadająca...Tabun pędzi, w ślad za nim pędzą jasne świty.

Wiem! To jeździec tragiczny, pianami okryty,Przelatuje wskróś ziemię, od końca do końca,I przez noc czasów ciska jutrzenne dziryty!

Wiem! Prometeusz czekał na takiego gońca,Do skały kaźni swojej łańcuchem przybity...Białość grzyw jego widział, lecz nie ujrzał słońca!

Comments

Loading comments…