Uzupełnienia

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VII

,I jeden tylko, mówią, jest ratunekDla nieszczęsnego porwanego ducha:Nie pacierz matki, nie zaklęcie druha,Nie ust kochanych nawet pocałunek...Lecz kto ma silną dłoń — i pewne oko,Niechaj nóż weźmie nowy, poświęcany,

I nim w wichurę skręconą uderzy —I gdy zobaczy krwi krople, ślad świeżyZadanej w serce latawcowi rany,Niech nóż ten wbije przed progiem świetlicyDo rękojeści krzepko i głęboko,A jeśli prawda, co mówi podanie,Bólem odklęty z czarów nawałnicy»Porwany wichrem« znów na ziemi stanie‘ Pdr.

,I chociaż w piersi mej tkwi nóż, choć ranaTak jest głęboka, tak ciężko zadana,Że co dzień w krwi mej opływa szkarłaty‘ Pdr.

,Ojcowie starzy wzrok niosą do góryI myślą — tęsknie wpatrzeni w niebiosy,Jak ciężkie życie, jak świat ten ponury,Jak gorzkie losy.Ojcowie starzy na smętnym swym proguSkarżą się Bogu.Lecz cięższa boleść i sroższy cios gromuW tem pustem gnieździe, w sierocym tym domu,Który rzuciła, jak ptak, gdy odleciOd drobnych dzieci...I gdzie z kochaniem swojem się rozstała,Cicha i biała‘. Pdr.

,Gdy my bez ducha, skarleli nędzarze,Tracili nasze prawo pierworodne,Tyś sam czcił za nas ojczyste ołtarze,

Miłując matkę za syny wyrodne.Od chaty szedłeś, od kwietnych futorów,Zstępując między stare uroczyszcza,Za tobą tęcze szły pełne kolorówI złote zorze błyskały nad zgliszcza‘ Kł.

,A teraz, Panie, modlić się nie mogęDla tego ducha o wieczne spocznienie...Daj mu ruch raczej wieczny a wskaż drogęPrzez serce ludu, przez ludu sumienie‘. Kł.

Comments

Loading comments…