28 listopada 1885 r.
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII
Pół wieku przeszło, jak w obcej gdzieś ziemiRoztrzaskał piorun złotą lutnię naszą...Pół wieku przeszło, jak tony gromkiemiZmilkła pieśń wielka nad Litwą i Łaszą...Bez głosu dzisiaj stoimy i niemiW domu niewoli i pełną łez czaszą —Za ołtarz mając popioły i groby —Wznosimy toast półwiecznej żałoby.
Gorzki to toast! I gorzkie te słowa,Któremi dziś nam podzielić się trzeba:Oto narodu chorągiew HjobowaZ wichrem zniszczenia powiewa do nieba...Oto się jękiem pieśń żali echowa,Że z niej dla ducha nie czyni lud chleba,Że ponad życia ogniskiem wygasłemNie jest już strażą i nie jest już hasłem!
Bracia! ten tylko czci ziemi swej wieszcze,Kto z piersi czerpie żywiący zdrój wody;Ten tylko naród narodem jest jeszcze,Co w pętach nawet pieśń wznosi swobody.
Choć słońce chmury zakryją złowieszcze,Choć we krwi zgaśnie dzień jasnej pogody,Nie zginął naród, któremu pieśń żywaOkrzyk wolności z pod serca wyrywa!
O nieśmiertelna spuścizno ty ducha,Pieśni! tyś ludów jest życiem i słońcem!Gdy świat ogarnia noc czarna i głucha,Ty nad nim skrzydłem unosisz się drżącemTam, kędy brzęków nie słychać łańcucha,Gdzie serce tętnem uderza gorącem,Tam, skąd narody czekają zaraniaWielkich dni sądu i dni zmartwychwstania.
Więc błogosławić jeszcze los swój możeLud, co po ojcach wziął takie mogiły,W które Bóg gwiazdy sypie i pod zorzeRosnąć im każe... I gdy wszystkie siłyWyjdą zeń, wszystkie tchy i pędy boże,Tam niechaj idzie, a będą weń biłyPodziemne światła, co palą się w grobie,By życie — śmiercią świadczyło o sobie.
Miehśmy niegdyś lutnie tak potężne,Iż nam być mogły mieczem i sztandaremI grać nam w boju, jak trąby mosiężne,I pierś narodu zagrzewać tym żarem,Co stwarza duchy wielkie i orężne...A my z tych pieśni co zrobili? — Harem,Kędy się zmysły rozmarzeniem poją,A pieśń nam nie jest wodzem ani zbroją!
O, skrzydeł orlich wielkie, górne loty!Gdzie są za wami zwrócone oblicza?Czemu pod Iljon nie śpieszą Heloty?Czemu drży duchów ciżba niewolnicza?
Gdzie są słuchacze pieśni WajdelotyNa wygaszonych popiehskach znicza?Gdzie są ramiona, co wspólnym łańcuchemZiemię pchnąć miały i rządzić jej ruchem?
Gdzie Konrad, bracia, gdzie jego przysięga?Gdzie Alpuhary ojczystej obrońca?Gdzie orla młodość, co wzrokiem słońc sięgaI ludzkość z końca przenika do końca?Gdzie zapał czynu, gdzie czynu potęga?Gdzie jest dłoń męska, centaury dusząca?...Więc wszystko echem przebrzmiało jałowem:Lud-czyn nie poszedł za poetą-słowem!?
A kiedy mówię tak, nie pragnę wcale,Aby lirniki ślepe świat wodziły...Ale w powietrzu słyszę jakieś żaleNad zmarnowaniem wielkiej, żywej siły;I widzę ludy bijące, jak fale,O brzeg bagnisty życia i pochyły;Widzę służalcze, nizkie, ciemne dusze —I pytam: Po co żyli Tyrteusze?...
Tak, po co żyli, walczyli, śpiewali,Żywe swe serca targając na struny?Po co, jak burza, nad ziemię się rwali,Rzucając ludom jasności swej łuny?Po co przed nami szła pieśń ta ze stali,Co miała błyski miecza i pioruny,Pieśń, która nocą budziła tyrana,A dziś jest łkaniem po grobach rozwiana?
O! pójdź, Korono, zraniona orlico!Pójdź, stara Litwo, z spętaną Pogonią!I ty, Lwia Rusi, i ty, niewolnico,
Pójdź, serce z sercem, a dłoń złączyć z dłonią;Niechaj nas tchnienia wolności pochwycą,Niechaj zapałem oblicza się spłonią,Niechaj uczujem choć raz, choć w tej chwili,Żeśmy synowie tych wielkich, co — żyli!
O duchu Wieszcza! Tej Polski my syny,Którąś ośpiewał pieśniami swojemi!Nie wieniec kwiatów, nie chłodne wawrzyny,Ale ci miłość niesiemy tej ziemi!O! niech twe słowo myśl zrodzi i czyny!O! bądź ty z nami! Bądź z duchy młodemi!I niech ojczyzna zaświadczy to sama,Żeśmy dziedzice wielkiego Adama!
Comments
Loading comments…