Dziś w nocy...
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII
Dziś w nocy Anioł szedł przez nasze wioski,Promienny posłaniec boski,I pukał we drzwi, co chatę zaparły,I trzykroć pytał: — »Kto tu jest umarły?«
Lecz nikt nie słyszał z śpiących. Tylko całaWioska się nagłą jasnością oblała,Jak od błyskawic szerokich na wschodzie,Co przyjście czynią błękitnej pogodzie,Że choć nie było na niebie miesiąca,Stała blaskami srebrnymi siejąca,Anioł zaś przez nią szedł, a szum się małyCzynił po drodze, iż wierzby skroś drżały.
Aż w tej jasności nagłej jęły ścianyI węgły naszych chat i dach słomianySzeptać tak właśnie, jako kiedy w ciszęBrzoza listeczki lekuchno kołysze,I pytać jęły głosami cichemi:— »Kto tu umarły?... Kto?«A wtem od ziemiPodniósł się głuchy jęk w ciężkiej żałobie:»Ja, matka-ziemia! Ja leżę tu w grobie,Choć żywa jeszcze, a ledwo się duchaW zmartwiałych piersiach moich kto dosłucha«.Co słysząc, Anioł roztworzył ramiona,
A z piór swych gwiazdy otrząsać jął złote.I rzekł: »Z Chrystusem byłaś umęczona,Z Chrystusem krzyż swój niosłaś na Golgotę,A kiedy trzecie zabłyśnie zaranie,Z Chrystusem będzie twoje zmartwychwstanie!«
A ziemia: »Wiele przeciekło już wodyZ rzek moich w morze, od kiedy trwam w grobie,I jestem Łazarz pomiędzy narody.A rozdzielony jest mój lud sam w sobie,A synów moich część się mnie zaparła,Mówiąc: Co, Matka? Matka już umarła!Jakoż więc przyjdzie, a jako się staniePrzepowiadane ono zmartwychwstanie?«
A na to Anioł: »Upadła koronaA podniesiona będzie w majestacie.A tyś niewiasta na marach złożona,A wskrześniesz, kiedy Pan zawoła na cię.Liść z dębu leci, za wiatrem się wije,A zaś się nowym majem dąb okryje!«
A ziemia: »Bądźże mi jeszcze cierpliwy,Iż spytam, po czem poznam, że się iści,Czas mój, że idą już na mnie te dziwy,I że mam puszczać maj świeży mych liści«.A na to Anioł: »Oto z piór mych końcaOtrząsam gwiazdy i sieję siew słońca.Gdy lud go przyjmie i w chatach roznieci,Wtedy zabłyśnie dla ciebie dzień trzeci.
...Uderzą serca narodu, jak dzwony,Duch nad człowieka będzie podwyższony,Pomstą się ślepą ni złością nie zaćmi,I cały lud twój będzie sobie braćmi!Jako wiosenną, słoneczną pogodą,Świat zajaśnieje miłością i zgodą.
Dziateczki w chacie ognisko obsiędą,Matki o ciebie, ziemio, pytać będą;A matka oczy podniesie do nieba,Jak teraz ciału, tak duszy da chleba,Gwiaździste owo tuląca zarzewieŚwiatła w swej piersi, o którem dziś nie wie.Zewrą się wtedy ręce, serca, głowy,I kamień z ciebie odwalą grobowy.I zejdzie tobie siew ducha i słońca,I będziesz matką żyjących — żyjąca«.............Więc ziemia, słysząc one słowa posła,Cała się łkaniem radosnem zaniosła,A grzmot wiosenny nadziei dał hasła.I zniknął Anioł i jasność ugasła.
Comments
Loading comments…