Po bitwie

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII

— Obywatelu i mój Generale!Doszedł mnie list twój przez pana Koryznę,Na obozowym pisany gdzieś wale,Że syn mój miły poległ za ojczyznę,List twój z pod Chełma, dziesiątego daty,Pieczętowany przy huku armaty.

W dwojakim względzie wiadomość tę biorę,Którym sierotą został i tułaczem:Oczy się moje zamierzchłe i choreZrosiły zrazu rzęsistych łez płaczem,A potem — z dumą wzniosłem czoło stare,Żem dał ojczyźnie tak drogą ofiarę!

Więc chociaż — rodzic — przebitą mam duszę,Chociaż dni moje powlokły się cieniem,

— Polak i żołnierz — unosić się muszęMęską zazdrością, męskiem uwielbieniem,Jakie dziś całą porusza krainąDla bohaterów, za wolność co giną!

O wy rycerze, którzy dziś walczycie,By Polskę miłą wyrwać z mocy wroga,Za wasze rany i za wasze życie,Piękną wam sławę da ta ziemia droga!Imię się wasze na wieki uświęci,W narodowego kościoła pamięci.

Potomne czasy zazdrościć nam będą,Że jednej z wami żyliśmy godziny...W zimowy wieczór rodacy zasiędą,By opowiadać i wasze czcić czyny,Męczeńskiej chwały obrazy wy żywe!Obywatele tej ziemi prawdziwe!

I ja żołnierzem byłem w młode lata,I jam niósł w boje za wolność me życie;Wiem, jak redutę dym z harmat oblata,Jak świszczą kule, jak grzmi działobicie...I krew mi dotąd w uwiędłych gra żyłach,Gdy wspomnę szaniec w błyskaniach i w pyłach.

Dziś, gdy mi dola uciekła z pod strzechy,Gdym niezgojoną w pierś starą wziął bliznę,Nie sarkam; bowiem dożyłem pociechy,Że syn jedyny mój legł za ojczyznę,Żem krwią krwi mojej i kością mej kościObywatelskie spłacił powinności.

Hej! gdzie te lata!... Wyzuty dziś z domu,Starzec, na progu wiecznego spokoju,Nie zazdrościłem niczego nikomu,Prócz jednej śmierci w narodowym boju!

A oto Bóg mi wyrównał te szale,Obywatelu i mój Generale!

Piszesz, że syn mój w pierś z kuli wziął ranęI poległ, sztandar wznoszący ku niebu...O moje dziecko najmilsze, kochane,Takżeś pięknego doczekał pogrzebu!Także ci requiem granaty tam grały!Tak cię całunem owinął dym biały!...

O, gdybym raz choć umarłą twą głowęMógł ucałować ustami drżącemi —Dałbym dni moich ostatka — połowę,I łzami zmyłbym, gdzieś padł, krew twą z ziemi...Nie z żalu! — Czegoż żałować ojczyźnie? —Lecz z chluby, którąś mojej dał siwiźnie!

Tak więc spokojnie, bez łez i bez sromu,Wyglądać będę rychłego mi końca,Gdy z rodu mego, z imienia i domuWyszedł wolności żołnierz i obrońca,A gdy mi szablę uczynił czas rdzawą,Na syna zdałem — za kraj poledz — prawo!

Często ja u tej najdroższej mogiłyStawać tam będę myślami smutnemi.I rzekę prochom: — O synu mój miły!Pierwej, niż moim — tejś synem był ziemi,A oto wziąłeś w młodzieńcze twe ranoDolę — przez wszystkich poczciwych żądaną!

A teraz, gdy mi już dogasa słońceI pień już jestem na poły spróchniały,Przyjmcie, rycerze, me chęci gorące,Dla waszych bojów i zwycięstw i chwały!I chciej darować starcowi te żale,Obywatelu i mój Generale!

Z zamierzchłym wzrokiem u spodu tej kartyKładę mój podpis palcami drżącemi:Tysiąc siedemset dziewięćdziesiąt czwartyRok — śmierci syna — i wskrzeszenia ziemiPolskiej... A jakiś świt mi złoci zgłoski,Bowiem jest wielki rok — rok Kościuszkowski!

Comments

Loading comments…