U Pięciu Stawów
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII
U Pięciu Stawów — po Morskie OkoHuk się rozlega grzmiąco, szeroko;Huk się rozlega skróś żywej skały,Jakoby Tatry z sobą gadały.
U Pięciu Stawów — tam biją młoty,Tam duchy obręcz kowają złoty,Kowają obręcz polskiej korony,W siedem kamieni jasnych sadzony.
Dzień noc wre praca w duchów kuźnicy,Echa się niosą po okolicy;Echa się niosą po skalnym szczycie;A serc miljona wtórzy im bicie...
W kuźnicy płonie ogień żywota...Dech nieśmiertelny żarem się miota...Żarem się miota, płomieniem buchaNarodowego dech święty ducha...
Kuźnica pełna świtu a zorzy,Hymn życia wznoszą kowacze boży;Hymn życia wznoszą w pocie, w trójpocie,Drogie kamienie sadzą na złocie.
Skrzą się łez perły, męki rubiny,Szafiry marzeń, djamenty-czyny...Płonie korona w stu tęcz wybuchy,Ale jej spoić nie mogą duchy.
Wiek im po wieku rzuca klejnoty...— A długoż jeszcze onej roboty?...Kiedyż, o duchy, jasna koronaNad czołem Polski błyśnie skończona?...
Na zakowadle pali się tęcza...— Hej, nie możemy spoić obręcza,Bo nam polnego brak jest kamienia,Co go wszechmiłość w brylant zamienia!
— A gdzież, a kiedyż znajdzie się onyKamień-spoiciel polskiej korony?...A gdzież, a czyjeż znajdą go ręce?O jakiej zorzy, albo jutrzence?...
— Idźcie na góry, idźcie w doliny,Gdzie pomierzch siedzi mroczny a siny;Idźcie skróś ciernia, idźcie skróś głogów,Tam gdzie noc siedzi u chatnich progów!
Każdy z pod serca wykrzesaj płomięI nieś przed sobą światło widomie,Miłości bratniej światło nieś bożeO każdą jutrznię, o każdą zorzę!
W ugornej pustce, na polu głuchemRozpłoń ofiarą, rozgorzej duchem;Niech na wiekowych mroków rubieżyDzień się zajarzy, dzień niech uderzy!
A gdy oświtnie brzask w każdej strzesze,Wstaną uśpione w ciemnościach rzesze,
I dróg piastowych ślady przypomnąI pójdą w jasność dziejów ogromną...
I najdą — one ludu miljony —Kamień-spoiciel polskiej korony,Który dziś leży ciemny a niemy...Idźcież a świećcie rzeszom!...— Idziemy!...
Florencya, 17 maja 1902.
Comments
Loading comments…