Zapustnej Warszawie
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII
»Opłatek wprost z Warszawy...«»Dwie modlitwy«. A. Szymański.
O miasto! Kiedy ja pomyślę sobie,Że ty tu stoisz takim oczom widne,Co otworzone są w swym wielkim grobiePo to, by patrzeć na cię, ty, bezwstydne!
Kiedy pomyślę, że w grobie tym słuchaTysiąc stygnących serc — twych pulsów bicia,Że dech i życie czerpie z twego życia,A ty tak zimne jesteś i bez ducha...
Kiedy pomyślę, że skroś strasznej bieliTych pól ogromnych, gdzie śmierć się przewala,Tułacze, co cię nigdy nie widzieli,Ręce do ciebie wyciągają z dala,
W wielkich samotniach siedząc, jako kruki,Ślozami karmiąc wyschłość swoich ciał...Kiedy pomyślę o tem, tobym chciałPaść z głośnym jękiem na twych ulic bruki
I głową o nie bić i błagać Boga,By cię chwyciły nagłe jakieś klęski,
Żeby porwała ciebie nagła trwoga,By się duch w tobie zbudził i wstał męski...
Byś strzęsła z siebie te szychy i kwiaty,W które się stroisz, niepomna łańcuchów,Żebyś rozdarła na piersiach twe szatyI pełna była płomieni wybuchów,
Pełna łez, buntu, krwi, klątwy i krzykuZa syny twoje, co giną gdzieś marnie,Lub w skamieniałym zaparła języku— Jak Niobe, głazem stojąc — swe męczarnie!
By święty miało majestat rozpaczyWszystko, czego się tknęły twe kajdany,By twój opłatek przez więźniów, tułaczyNa klęczkach mógł być, jak sakrament, brany.
Warszawa, 31. I. 1889.
Comments
Loading comments…