Zgorzałemu miastu
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII
Hej, wy strony, moje strony,Dornie mój rodzony!Co tak smętny, tak żałosny,W blaskach stoisz wiosny?
Co zamilkły twe ptaszętaW te majowe święta?Co pod niebem, pod szafiremŚmierci wiejesz kirem?
Słyszę, słyszę krzyk twój w dali,Widzę dym, jak wali;Czuję, czuję pod powiekąŻary, co cię pieką.
Zagorzałeś w niebo świecą,Czarną palenicą,Zagorzałeś jasnym stosem,Strzech ognistym kłosem.
Owinęła cię po biodraDymów płachta modra,Owinęły cię po głowęPłomienie wichrowe.
Dzwony twoje w niebo krzycząPod ognistą smyczą,Mury twoje w zgliszczach klęcząPod czerwoną tęczą.
Bramy twoje się rozpadły,Wszedł w nie stracli wybladły,A z każdego twego węgłaKlęska się wylęgła...
Położyła znak pożogaU twojego proga,Wydeptała stopą czarnąZłote życia ziarno.
Ulicami śmierć przechodziW ognistej powodzi,Bęben dźwiga zamiast kosyDobosz straszny, bosy.
I na trwogę nocą bije,Gdzie pies w pustce wyje,I wytrzeszcza ślepy oczyI po żużlach kroczy.
Cichy byłeś, zapomniany,Zawarty w swe ściany;Dziś buchnąłeś w iskier snopyAż pod nieba stropy...
Przyodziany klęski chmurąI ognia purpurą,Widnyś w całym dziś narodzie,Nieszczęśliwy grodzie.
Już nie będzie twoje mianoZgłoskami pisano,Bo masz w łunach, bo masz w dymieWypalone imię.
Pogorzelec ty dziś bożyZ pod okropnej zorzy,Co rozświtła ponad tobąNędzą i żałobą.
Belizarem na rozstajuSiadłeś w własnym kraju...Hjobem leżysz na pościeliGruzów i zgorzeli...
A oto się bratnie rzeszeKwapią ku pociesze,Oto bratnie spieszą dłonieKu twojej obronie...
Ognie, co w nas tyle siłyNa popiół wytliły,Ominęły tę ostatniąTwierdzę: miłość bratnią...
Na niej kładź swe fundamenty,Grodzie, klęską tknięty,Na niej swoje wznoś kolumnyDo żywota — z trumny...
Na niej buduj wież swych szczytyW przyszłości rozświty,I z śmiertelnych zgieł powiciaPrzez nią wstań do życia!
Comments
Loading comments…