Zygmuntowi Rewkowskiemu
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII
............Od pokolenia, co ojce czci swoje,Przychodzę tutaj z pielgrzymią modlitwą,I z prostą pieśnią na progu twym stojęI w zacnym synu pozdrawiam cię, Litwo!
Milsza tu niegdyś bywała gościnaI głośniej lutnie dzwoniły śpiewacze...Dziś, kto chce sercem powitać Litwina,Ten twarz zakrywa i razem z nim płacze.
Jak brat, gdy brata obaczy w niewoli,Na pierś mu pada bez słowa a z łkaniem,Tak i to wszystko, co wspólnie nas boli,Milczącem naszem bywa powitaniem!
Błogosławione łzy, gdy razem płyną!Błogosławione — zmieszane westchnienia!Słońce, co wzejdzie nad polską krainą,Z tych łez, z tych westchnień wynurzy się cienia.............A teraz dajcie, niech lirę nakręcę,Niech ton jaśniejszy do pieśni dostroję,Bo oto w chwili, dla której ją święcę,Dumą i szczęściem chce bić serce moje!............
Starej Litwie nie nowinaChować wielkich na swem łonie;Gdy urodzi Litwa syna,To go widać aż w Koronie!
Zaraz bo się bierze z młoduPrzeróść duchem te PonaryI wybłysnąć dla naroduZaprzysięgłej ogniem wiary!
I już jedna miłość płyniePrzez te Orły i Pogonie...Choćbyś nie chciał - to, Litwinie,Przez pół sercem tyś w Koronie!
Wielka przeszłość, nieszczęść doba,Wielkie pieśnie, duchy wrzące,Wielka radość i żałoba —Wszystko wspólne nam, jak słońce.
Ach, tak wspólne, jak ta czara,Co obchodzi kolej bratnią...Stary sojusz, wierność stara,Kroplą dzieli się ostatnią!
Ach, tak wspólne, jak ogniwaWięźniom, skutym u łańcucha...Targnie jeden — rana żywaU drugiego krwią wybucha!............Przez tę przestrzeń, co nas dzieli,Jak szeroka i jak długa,Wszyscy, bracie, my wiedzieli,Czem urosła twa zasługa!
Pamiętają to ojcowie,Gdyś z młodzieńczych lat zapałem,Z ogniem w duszy, z czuciem w słowie,Walczył za swym ideałem.
Cyfra była godłem twojem:Cyfrą stałeś się w kolumnie,Gdy najlepsi szli przebojemZa swobodę ginąć dumnie.
Cyfrą byłeś dla młodzieży,Co cisnęła się po wiedzę,Jak rój pszczelny na kwiat świeży,Gdy zapachną majem miedze.
Cyfrą byłeś w krwawej rocie,Pod bagnetem gnan Moskala,W aresztanckiej tej kapocie,Co na grzbiecie znak wypala!
Cyfrą byłeś dla narodu,Co o tobie myślał wtedy:— »Tam, mój jeden, z głodu, z chłoduI z duchowej ginie biedy«...
Aż na wiosnę, kiedy ptacyPowracają het, z wyraju,
Doliczyli się rodacyI tej cyfry swego kraju.
Powróciłeś nam, tułaczu,Ze śmiertelnych bólów drogi;Z ziemi męki, z ziemi płaczuPowróciłeś w Litwy progi!
Nie witała ciebie chlebem,Ni radosnej pieśni dźwiękiem,Ale chmurnem swojem niebem,Ale łzami, ale jękiem...
Ale my cię powitaliCzcią dla siwej tej kapoty,Z której zrobił knut MoskaliPrzedmiot hołdu, nie sromoty!............Dziś sześćdziesiąt lat upływa,Jak w Wileńskim starym grodzie,Tam, gdzie znojnej pracy niwa,Stanął siewacz twój, narodzie!
Lata idą, lata płyną,Jak tej Wilji bystre wody...Gdzie ty, gdzie ty, o drużyno,Którą witał siewacz młody?...
Gdzie jesteście, wy, rówieśni,Druhy w pracy, druhy w sile?......Jęk pomieszał moje pieśni...Wiatr gdzieś szumi na mogile...
Na zerwanej oto strunieZe łzą kończę hołd ten bratni...Po dziejowych burz piorunieŻyj nam, szczątku ty ostatni!
Żyj, doczekaj tego lata,Gdy nad ludy i nad ziemięWzejdzie słońce w okrąg świataI wyzwoli polskie plemię...
Gdy się spełni ten RachunekBoży — prawdopodobieństwa,Że nie próżny krwi szafunek,Że nie próżne są męczeństwa!
Comments
Loading comments…