Przeszłość i przyszłość (Konopnicka, 1915)

Przeszłość — wielka pra-mogiła,W której leżą ojców kości,Zapasowa ruchu siła,Utajony dech ludzkości;Skarbiec święty, skarbiec stary,Kędy wieki porzucałyZbroje swoje i sztandary,Hasła, barwy, ideały;Przeszłość — wielkie ludów zbrodnie,Bohaterów wielkie czyny,Zażegnięte walk pochodnie,Uschłe wieńce i wawrzyny,Karty, ryte krwią i mordem,Rozszarpane burz zawieją,Skry, skrzesane starym kordem,Co nam dotąd dusze grzeją.Przeszłość — czarny kir żałoby,Nieśmiertelne hymny chwały,Cisza, która strzeże groby,Jak archanioł śmierci biały;Gorejące wspomnień znicze,

Echo zwycięstw i rozpaczy,Talizmany tajemniczeNa wątpiącą pierś tułaczy...Przeszłość — pieśń, od której jeszczeDziś chwytają ludy dreszcze,Pieśń ta, którą ideałyNad kołyską im śpiewały.Przeszłość — ołtarz i świątnica;Przeszłość — pręgierz, kaźń, niesława;Przeszłość — życia tajemnica,Co z popiołów zmartwychwstawa...Oto budzi się i dyszy,Obejmuje świat w ramionaI krzywd dawnych mści się w ciszy,Aż zostanie odkupiona.Przeszłość — dramat, w którym dziejeWywołują mar gromady...Tłum się trwoży, wzrusza, śmieje,Lecz myśliciel patrzy blady.

Przyszłość — jutrznia zróżowiona,Świt błękitny, świt daleki,Do którego wszystkie wiekiWyciągają swe ramiona;Czyn zwinięty, jak w zawiązku,W tajemniczym myśli kwiecie;Prąd, co ruchy budzi w świecie,Wznosząc sztandar obowiązku;Sny narodów, ludów hasła,Zapał walki, klęsk pociecha,Wiara ziemi niewygasła,Co z błękitów się uśmiecha;

Zagon żyzny, zlany potemTych szlachetnych, co go orzą,Zasiewany ziarnem złotem —Prawdą jasną, prawdą bożą.Nieugięta, niecofniona,Nieodmienna, idzie, cicha;Szermierz, walcząc o nią, kona,Ale ludzkość nią oddycha.

I cóż łączy te dwa światy,Jak ogniwa dwa łańcucha? —Teraźniejszość — ptak skrzydlaty,Myśl, czyn, słowo, tchnienie ducha.

Comments

Loading comments…