Przysięga (1794)
Na krakowskim rynku,Wszystkie dzwony biją.Cisną się mieszczanyZ wyciągniętą szyją.
Na krakowskim rynku,Tam ludu gromada,Tadeusz KościuszkoDziś przysięgę składa.
Zagrzmiały okrzyki,Jak tysiączne działa...Swego bohateraPolska wita cała!
Wyszedł pan KościuszkoW krakowskiej sukmanie,Odkrył jasne czołoNa to powitanie.
Odkrył jasne czoło,Klęknął na kolana:— Ślubuję ci życie,Ojczyzno kochana!
Ślubuję ci życie,Ślubuję ci duszę,Za Bożą pomocą,Wolność wrócić muszę!
Nie stoję tu w srebrze.Nie stoję tu w złocie,Lecz w pogardzie śmierci,W staropolskiej cnocie! —
A mówił te słowaW tak ogromnej ciszy,Zdało się, że Pan BógTę przysięgę słyszy!
Zapłakał, zaszlochałNaród dookoła...Wstał Kościuszko, wstrząsnąłKrakuskę u czoła.
Zabłysła mu w rękuSzabla poświęcona:— Niech żyje — zawołał —Litwa i Korona! —
I wzniósł ją oburączW to jasne zaranie:— Ogłaszam przed niebem,Narodu powstanie! —
A głosy buchnęły,Wskróś rynku i grodu:— Niech żyje Kościuszko,Naczelnik narodu!
Ej, byłaż to chwilaI święta i boża...Cała Polska drgnęła,Od morza — do morza!
Comments
Loading comments…