Rozlegnijże się (Konopnicka, 1915)

Rozlegnijże się,Głosie, po lesie,Po zielonej, szumiącej dąbrowie!Otrząśnij z rosyTrawy i kłosy,I te głogi, co kwitną w parowie!...

Przez pole, przez wieś,Rozgłosem się nieś,Aż do drogi, co idzie w kraj świata...Niech się zasłuchaMoja dziewucha,Wodna trzcina — i łąka — i chata...

Hej! głos dokoła!Cości mnie woła,Cości z piersi zabiera mi duszę...Żebym jeno chciał,Pół światabym miał,Tylko tyle, że konie paść muszę...

Jasność miesiącaW strudze odtrącaPłatki srebrne i złote, i sine...Żebym jeno chciał,To złotobym miał!Tylko sięgnąć w tę modrą głębinę...

I żal i miło,Jakby się śniło...Po gałęziach coś szepce, coś gada...W sercu kołacze,Śmieje się, płaczeI chce porwać i samo przepada!

Hej, dziwnaż to noc!Jakiś dech i mocIdzie na mnie od nieba, od ziemi...Żebym jeno chciałW górębym się rwał,Jak skowronek skrzydłami szaremi!

Comments

Loading comments…