Tęsknota (Konopnicka, 1915)

Wpół senne duchy owiewaPrzeczuciem świtu,W zmroki wiosenne przywdziewaSzatę z błękitu...Ucisza gwary i szumySkinieniem ręki...Lirnikom szepcze ich dumy,Ptaszkom — piosenki...Poezją w krwi młodej płynieZ cichym szelestem,Spłonionej mówi dziewczynie:»Oto ja jestem«;Na smutnem licu drży cieniemSpuszczonych powiekI w pierś ci puka pragnieniem:»Zbudź się: tyś człowiek!« -Wśród tłumu staje milcząca,Niby sierota,I myśl uśpioną potrąca —Święta tęsknota.

Zwycięską prawdy potęgąDucha uderza;Czoło pochyla nad księgą,Krzepi szermierza...

Do ideałów ramionaWyciąga, drżąca,I w piersi chwyta, spragniona,Złote skry słońca.Nad bladem czołem czcicieliChwałą wybłyska...Unosi z wieków topieliDucha zjawiska...Potężnem pragnień poczęciemRodzi olbrzymyI ust zdmuchuje dotknięciemCzczych rojeń dymy.Kogo poślubi, ten szczytyOrłem przeleci,Aż ujrzy ciche błękity —Przystań stuleci —I już nie zazna pokojuCichej godziny,Aż się napije u zdrojuWiecznej głębiny.W mędrcu rozbudza pragnieniaPodniosłe, czyste,I wraża w ludów sumieniaPrawdy wieczyste.Jest tchem idącej ludzkościW pracy i w znoju,Uśmiechem nieskończoności,Sztandarem w boju;I wschodzi w ducha głębinie,Cicha i złota,Aż w blaskach wiedzy wypłynie —Gwiazda-tęsknota.

Drży, woła czynu płonąca,Ziemię popychaPrzez noc chaosu — do słońca,Walką oddycha.

Pierś jej — to wulkan, jej oczy -To zorza krwawa;Przez śmierć do życia, grzmiąc, kroczy,Przez gwałt — do prawa.Dłońmi własnemi rozrywaPąki przyszłościI na dzień biały dobywaKwiaty ludzkości.Wre, milcząc, i tajemniczeRoznieca żary,A gdy odsłoni oblicze,Świat trzeszczy stary.Jady krzywd zbiera i mierzyI pije, blada...Aż gdy godzina uderzy,Piorunem spada.Walczy i pragnie i płonie,Duchami miotaI chodzi w ogniów koronie —Burza-tęsknota.

W wygasłe wpatrzona światy,W gwiazdy strącone,Na piersiach zeschłe ma kwiaty,Z dumań zasłonę.Zliczyła wszystkie mogiły,Wszystkie ofiary...Do walki brakło jej siły,Celu i wiary.Co ziemskie, rzuciła ziemi;Dziś z sercem zgasłem,Oczyma patrzy cichemiZa wiecznem hasłem.Groby miłością oplata,Jak gniazdo puchem;Na świecie, lecz nie ze świata,Cieniem jest, duchem...

Czar wspomnień, ból rozłączenia,To jej istota...Życie, jak powój — ocieniaCisza-tęsknota.

Comments

Loading comments…