To my! (Konopnicka, 1915)
— Kto tam w moje ciche noce,Jak ptak w pętach, się trzepoceI skrzydłami mdłemi trącaO mojego sierp miesiąca?Kto źrenice pałająceWbija w globy moje drżące?Kto mi gwiazdy budzi moje,Gdy ja na nie dłoń położę?Kto uciszyć się nie możeI zrywa się i znów pada,Jak mdlejących wód kaskada?Czyje to tam niepokojePłoszą moich światów sny?— To my!
Kto tęsknotą swego duchaCzepia się mych gwiazd łańcuchaI o jutrznię moją pyta?Kto tam woła: »Wstań!« na zorzę,Nim nad ziemię i nad morzeDzień mój w blaskach swych zaświta?Czyja to tam skarga drżącaWzywa nocą mego słońca,Zanim orły pióra strzęsąZ sinych zmierzchów niecierpliwe,Nim królewską strząsną grzywę
I zabłysną złotą rzęsąPrzebudzone ludy — lwy!—To my!
Kto śmie ciszę mej zadumyPorywami swymi kłócić?Czyich to tam lasów szumyWiosnę moją chcą zasmucić?Kto to uczy echa mojeTęsknych westchnień, cichej mowy?..Kto w poranek mój majowyUczy szemrać jasne zdroje?Czyje skargi rzeki niosąAż do głębi oceanów?Kto tam płacze z ranną rosąU tych mogił i kurhanów,Pojąc ziemię swemi łzy?— To my!
Kto tam nosi się z wichrami,Jak opadłe liście z drzewa,I chmur kiry westchnieniamiPo błękitach mych przewiewa?Kto błyskawic ducha łunyNa dnia mego rzuca białość?Kto to sięgać po piorunyBurzy mojej ma zuchwałość?Od czyjego cieniów czołaTęczy mojej gasną wstęgi?Kto tam gromów moich wołaI na jasne widnokręgiSmutków swoich rzuca mgły?— To my!
Kto tam z próżnych słów wybuchemWstrząsa nędzy swej łańcuchem?Kto tam nie wie, że w ludzkości
Uróść trzeba całą głowąPonad dolę swą dziejową,By dosięgnąć do przyszłości?Kto nie pomni, że nie skargaLudów moich więzy targa,Ale krople krwi i znojuPrzy wieczystym duchów bojuKruszą pęta jadem rdzy?— To my!
Comments
Loading comments…