U okienka (Z mojego okienka...)

Z mojego okienka — to istny dziw!Co rok więcej widzę i pól i niw...Dziś nowa krzewina, a jutro kwiat,Rozszerza się co dnia ten Boży świat!

Pamiętam, że dawniej u tamtych wzgórz,Ta ziemia dla mnie kończyła się już;Dziś wiem, że za niemi jest śliczna błoń,Dziś czuję z oddali jej kwiatów woń.

Przed rokiem, przed dwoma, za dawnych lat,Jak obcą mi była każdziutka z tych chat!A dzisiaj, jak gdyby zbliżyły się,I znam je, i kocham, i one mnie.

Przed rokiem myślałam, że gwiazdy teNade mną jedynie tak palą się...Dziś wiem, że ich blaski spływają w dół,Na miljon wzniesionych i zgiętych czół.

Z mojego okienka — to istny dziw!Ten mały strumyczek wygląda, jak żyw.I szepce, i śpiewa do uszka miCichutką piosenkę, co słodko brzmi.

I oczy i myśli gdzieś lecą w dal,Za blaskiem, za wonią, za szumem tych fal.I dusza się we mnie roztula, jak kwiat...Z małego okienka chce objąć ten świat!

— Powiem ci, dziecino, jak zrobić to!By objąć świat cały i posiąść go,Nie trzeba dalekich odprawiać ci dróg,Lecz kochać swój zakąt i chaty swej próg!

Comments

Loading comments…