W rocznicę śmieci Z. Krasińskiego (Konopnicka, 1900)
Modliły się dziś echowe kolumny,Łkaniem swych piersi i ech swoich płaczem,Do archanioła, co stoi u trumny,Tego, który tu w życiu był tułaczemI odszedł, gdzie go wiodła smętna gwiazda,Domostwa szukać i wiecznego gniazda.
A usta, które tam w ciszy pałały,Jak pała ogień stłumiony popiołem,Rzekły: Dopókiż, archaniele biały,W grobowcach mieszkać będziesz, bladem czołemJako umarły księżyc świecąc ziemi,Cichy, nakryty skrzydły przebitemi?
Oto już harfy, które cię płakały,Zmilkły, jak orły uśpione na chmurach,I wytracone są z kołczanów strzały,Które duch ciskał, na złotych się piórach
Pieśni unosząc... Z serc sypie się próchno...Maluczko leszcze, a wichry nas zdmuchną.
Oto już słowik, co wołał: „Cezara!”W gotyckich sklepień obłąkał się ciemnie,Oto przedświtu budząca się mara,Jutrzenki złote rozpala daremnie,Oto Irydyon sny przespał złowieszcze,A ty nie wznosisz skrzydeł? Ty śpisz jeszcze?O zmiłuj ty się i nie daj żałowaćTym, co umarłej oddali swe życie,Nie daj im ducha zwątpieniem zepsować,Ale im ukaż tę zorzę w błękicie,Co ma, po wiekach, zajaśnieć nadzieją...O zmiłuj ty się, bo serca nam mdleją!............
Lecz wkoło była cisza. Żadne ustaPłonącym owym nie dały odzewu.A wielka nawa ostygła i pusta,Podobna była umarłemu drzewu,Na którem umilkł śpiew i ptasie szmery,A śmierć zeń ciosa cicho deski cztery.
Comments
Loading comments…