Wesele (Konopnicka, 1896)
A jak my się rozhulali,To zajedziem jeszcze dalej!Jak się ostro puścim z góry,To zajedziem na Mazury!
Na Mazurach sławne gody:Przegryź chleba, popij wody,Przegryź chleba razowego,Popij zdroju krynicznego!
Od zapiecka do zapiecka,Idzie droga mazowiecka;Od komina do komina,Na skrzypeczkach Stach wyrzyna!
Równem polem granie leci,Wyszły na próg ze wsi dzieci;Równem polem, nizkim gajem,— Kasię dzisiaj za mąż dajem! —
A któraż to panna młoda?— Buzia u niej jak jagoda,Gorset cudnie wyszywany,Wianek rutą przewijany.
A i któryż to pan młody?— Ustąp z drogi! Nie mąć wody!Trzos skórzany, ręka w biodra,A u czapy wstążka modra!
Na basetli Roch przygrywa,Śliczna druchna cienko śpiewa,Klaszczą swatki i z paradąDrabiniastym wozem jadą.
Przyjechali przede wrota,Witała ich strzecha złota,Złota strzecha, dach słomiany,Wybielone cudnie ściany.
Nade drzwiami z jodły wiecha,Mile gościom się uśmiecha,A z komina dym już wali:Zaraz będą barszcz dawali!
A witajcież goście mili,Coście do nas tu przybyli!Zabawcież się mało wiele...— Jak wesele, to wesele!
Comments
Loading comments…