Wy, co z zastygłą... (Konopnicka, 1915)

Wy, co z zastygłą piersią i usty zimnemiKlękacie dla zwyczaju na mogilnej ziemi,Wy, co włóczycie senną istność swą po świecie,Czy wy żyjecie?Och! mnie nad wami chwyta płacz nieutulony,I modlićbym się chciała i kazać bić w dzwonyI załamawszy ręce, stać po was w żałobie,Jak głaz na grobie.Gdzie duch wasz? W jaką miłość, w jakie ideałyWcielił się ten najświętszy płomień życia biały?Gdzie cel jasny, podniosły i wysiłków godny,Dla jutra płodny?Gdzie ujście dla sił waszych? U jakiego zdrojuRzeźwicie wasze czoła i usta wśród znoju?Jakie hasło wam wrzawę powszednią przygłusza?Gdzie wasza dusza?Wy nosicie ją w piersiach, jak lampę zgaszoną,W brudnych popiołów pełnej i spękanej urnie;A kiedy już na wieki zastygnie wam łono,Wy, wy — umrzecie powtórnie!

Comments

Loading comments…