Lekcja Emilki (Konopnicka, 1918)

— Proszę siedzieć spokojnie i uważać na wszstkowszystko co mówię. Żadnych minek, żadnych szeptów! bo to nie żarty, to lekcja! Chińczyk! Czego się śmiejesz. Otwiera elementarz na chybi trafi. Młode osoby w waszym wieku, moje panny, powinny znać litery alfabetu na chybi trafi. A więc T. Proszę się przypatrzeć, jak wygląda ta litera alfabetu! Wszak ładna? Wiele dobrych rzeczy zaczyna się od tej litery. I tak:...Truskawki: Śliczne, rumiane są już z jednej strony, rosną w ogrodzie naszym zaraz za porzeczkami... Chińczyk! Czego się śmiejesz? Że wiem gdzie rosną, to jeszcze nie dowód, żebym tam biegała rwać je! Łakomstwo, mówi mama, jest brzydką rzeczęrzeczą. Czasem tam przechodząc schylę się po którą, ale tylko po dojrzałą; a jeśli mi droga często tamtędy wypadnie, to nie moja wina! O czemżeśmy to mówili... Ale T....Tabakierka! Jestto małe pudżłeczkopudełeczko z ciemnego drzewa, wysadzane masą perłową, z którego dziadzio zażywa tabakę. Tabakierka nie zawsze jednakowo wygląda. Stary Paweł, gajowy ma tabakierkę z brzozowej kory, z rzemyczkiem do podnoszenia pokrywki, a ksiądz proboszcz ma tabakierkę grającą, która, gdy się ją nakręćinakręci, wygrywa krakowiaki i mazurki. Ale czy z takiej, czy owakiej, tabaki zażyć, zawsze w nosie zakręci i... psik! trzeba kichnąć. Chińczyk! Cóż tam za śmiechy znowu? Nie byłeś jeszcze jak widzę, w żadnej porządnej szkole, na żadnej porządnej lekcji! MieNie umiesz się przyzwoicie zachować! Pfe... Wstyd mnie za ciebie!Moje panny, spodziewam się, że żad-zżadna z was tabaki zażywać nie będzie. Dla młodych osób w waszym wieku nie jest to stosowne.Trzeba jednak żebyście wiedziały, że kiedy dziadzio lub ksiądz proboszcz zrobi: Apsik! — CińczykChińczyk!... znowu? — to wypada grzecznie dygnąć i powiedzieć: Na zdrowie dziadzi! Na zdrowie księdzu proboszczowi! Możecie nawesnawet powiedzieć: Na zdrowie Pawłowi, bo Paweł mi obiezałobiecał królika przynieść, albo też zajączka z boru.T... T... Cóż to na T?... Turek! Pies karbowego, jest biały w żółte łaty, zły i szczeka na dziadów. Nasz Mruczuś go niecierpi i parska na niego. Tego psa, moje panny, wystrzegajcie się bardzo, bo on mi już jedną lalkę na nic roztargął. Wszystkie trociny z niej wytrząsł! Ach, jak ta lalka wyglądała, po tym wypadku, moje panny to strach! Wziął ją też JulakJulek na stracha, kijami rozparł i postawił w ogródku swoim, w maku, żeby się jej wróble bały. Ach cóż to za smutna rzecz, kiedy młoda panienka zamieni się w stracha na wróble! Chińczyk! Czego się smiejeszśmiejesz? Zdaje mi się, że zamiast na stole, będziesz musiał siedzieć pod stolemstołem! A jak i to nie pomoże, to cię osrócęobrócę na wycieraczkę do piór! WłasnieWłaśnie mówił Julek, że mu potrzeba. Na fajce taty jessjest także Turek. Nazywa się on Turcja, i ztamtąd są tureckie orzechy. Henia powtórz!... Bardzo dobrze. Bardzo dobrze.T... T... Trzcina. Jestto giętki ptętpręt, którym Marjana trzepie krzesła, dywany, a także szlafrok dziadzi i kurtkę tatusia. Służyć on także może do przetrzepania niektórych rozpustnych Chińczyków, co się ze wszystkiego śmieją. Proszę to sobie zapamiętać. Jest jeszcze trzcina gruba, gałkąz gałką srebrną ugóryu góry, na której się opiera dziadzio, kiedy idzie w pole. Nuci on sobie wtedy zazwyczaj piosneczki ztarestare, bardzo stare i podkręca wąsa.Dla młodych osób, w waszym wieku, mojęmoje panny, podpieranie się trzciną nie jest konieczne. Trzcina rośnie także nad naszym stawem, tam gdzie tatuś chodzi na polowanie na kaczki dzikie, z wyżłem swoim, Bekasem. Ta trzcina ma brunatne pałkrpałki, z których JulemJulek umie robić bardzo ładne niedźwiedzie, wetchnąwszywetknąwszy w pałkę cztery kijki zamiast nóg, a głowę z robiwszyzrobiwszy z chleba. Mówię wam, moje panny o tem, dlatdgodlatego abyście spotkając takiego niedźwiedzia, nie myślały że to prawdziwy i nie uciekały. Chińczyk, ty nicdobrego! Czego się znów śmiejesz? Spotkanie się z niedźwiędziemniedźwiedziem wcale nie należy do rzeczy śmiesznych! Nie czytałeś chyba nigdy książki z podróżami z której mi Julek opowiadał o takiem spotkaniu. Zdaje mi się, że ja cię już niedługo ztąd wyrzucę. Patrz jak Nini grzecznie siddzisiedzi, albo Lili! Po oczkach jej widać że uważnie słucha! A ty co nieuku!Cóżby tu jeszcze na T?... Tomaszowa! Niania! Bardzo ją kocham! Ona mnie piastowała, gdy byłam malutką... ot, tak jak my, moje panny! Śliczne bajki opowiada! A co ich umie, to i nie policzyć! O zaklątejzaklętej królewnie, o trzech braciach, icoich było dwóch mądzychmądrych, a jeden głupi; o barenimbaranim kożuszku. Chińczyk! Czego się śmiejesz? Czego się żeza nogi trzymasz? Czy to jest przyzwoita pozycja na lekcji? Zaraz zapiszę w dzienniku! Gdzie pióro?... Chińczyk przez całą lekcję śmieje się i trzyma za nogi! Złe sprawowanie! pałka! tak! Masz teraz! Widzisz czegoś się doczekał!Tomaszowa bardzo mnie też kochakocha. Jak robią sery, to mi zawsze daje twarożku. Ale twarożek! To także na T. Bardzo smaczny! Dostajemy go czasem do chleba na podwieczorek. Tomaszowa nosi gużądużą chustkę białą na głowie z haftowanym rogiem; mówi że to po krakowsku. Mnie zaćzaś nazywa swoją trajkotką! Chińczyk! Znowu śmiechy? A to nie do wytrzymania! Do kąta! Godzinę będziesz tu z książkami w kącie stał, rozumiesz? A my moje panny do pudełka! Lekcja już skończona! Zaraz zapiszę stopnie: Mimi — piątkę! Lili — piątkę. Dobre sprawowanie.

Comments

Loading comments…