Amazonka (Pawlikowska-Jasnorzewska, 1927)

Gąszcz złoto-bladyjak zeschły wieniec dębowy,jak stos listów pełnych miłości i zdradyo których już niema mowy.Obręcze gałęzi płowychwiążą się w koszyk złoty —tu sarny wstają z klęczek, tam szeleszczą sowyi wiewiórki wyskakują jak z groty.Potrójne orzechy spadają na trawę,słońce jak dryada przemyka się schylone,a fauny wabią w tę i w tę stronęnaśladując głosy spóźnionych turkawek.Na niespodzianej i okrągłej łącestanęła sama Jesień w amazonce czarnej,w woalce bladej,i wsparta na klaczy swojej złoto-gniadejoczami zranionej sarnypatrzy na liście lecące.Zdejmuje czarny trykorn ze złotym galonem,wstrząsa obcięte włosy malowane henną,przyciska ręką serce, zwiędły liść czerwonyi płacze rosą jesienną.

Comments

Loading comments…