Dobre urodzenie

DOBRE URODZENIE

IRENIE KRZYWICKIEJ

Mam przyjść na świat.Ale strach mnie zbiera.Trwałem dotąd w pustym kręgu zera,W zachwyceniu wieczyście jednakiem...

Dziś, gdy koniec zaświatowych feryj,Gdy nałożyć mam brzemię materji,Chcę najlżejszem je wybrać:Być ptakiem.

Przez puszystych rodziców dziobany,W ciepłem gnieździe karmiony, kochany,Nie zatęsknię za inną kołyską...

Tylko nie chcę być dzieckiem słowiczem!Śpiew słowika —Nieziemskie słodycze,Ale gniazdo wije on za nisko.

A wróg krąży:Kocur czarnolicy.Jasne oczy z przecinkiem źrenicyPod pachnącem błyszczą kwiatogronem...

Lecz słowiczem raczej niż człowieczem!Smutny człowiek w grozie żyje wiecznej!Weź naturo mnie przed nim w obronę.

Wkoło domu ludzkiego,W ciemności,Błądzą widma potęgi i złości,Trupie zęby szczerząceI krwawe.

Ojciec, matka, zgnębieni niedolą,Nie obronią! Dopuszczą!— Pozwolą!Sami straszną ułatwią rozprawę.

Ojciec, matka! Nieczujni i słabi!Jedno strzygę w drzwi otwarte wabi,Drugie miecz jej podziwiaSrebrzysty.

Więc ja, gwiazdaSpadająca w życie,Chcę się wstrzymać, pozostać w błękicie,Na uboczu wśród ptaków i liści...

Comments

Loading comments…