Gdy pochylisz nademną twe usta...
Gdy pochylisz nademną twe usta pocałunkami nabrzmiałeusta moje ulecą, jak dwa skrzydełka ze strachu białe, —krew moja się zerwie, aby uciekać daleko, daleko,i o twarz mi uderzy płonącą czerwoną rzeką.Oczy moje, które pod wzrokiem twym słodkim się niebią,oczy moje umrą, a powieki je cicho pogrzebią.
Pierś moja w objęciu twej ręki stopi się jakby śnieg,i cała zniknę jak obłok, na którym za mocny wicher legł. —
Comments
Loading comments…