Ja (Pawlikowska-Jasnorzewska, 1924)
Było raz dziecko zabawne i tłuste. Umarło. Niema go nigdzie.Biegało po domu, krzyczało. Są jeszcze jego fotografie w salonie.Aż śmiać się i istnieć przestało, i nikt się nie zdziwił tej krzywdzie,choć było tak kochane i rozpieszczone.
Gdy z domu powoli znikało, obyło się jakoś bez płaczu i pisku.Zabawki, sukienki, niepotrzebne pamiątki zalegają poddasze.Mama nieraz i do późnej nocy czuwała nad jego kołyską,a jednak dzisiaj gdy je wspomina — nie płacze.
Nazywało się tak jak ja, więc wszyscy myślą że ja to onoi nie usypali mu gróbka choćby takiego jak kopiec kreta.To też płacze nocami w kominie że je zapomniano, zgubiono,że miejsce jego zajęła jakaś niedobra kobieta...
Comments
Loading comments…