Madrygał (Pawlikowska-Jasnorzewska, 1924)
Wdzięczne oczy, złote lampy, blasku jedyny —palcie mi się, świećcie mi się długie godziny.
Niechaj księżyc brocząc w srebrze po niebie kroczy,niechaj słońce w własnem złocie po niebie broczy —
— wy się palcie wdzięczne lampy, do dna oliwy,po was noc mi gwiezdna nie cud, słońce nie dziwy.
Niechaj księżyc w srebrnych kolcach rozbłyska nocą,niechaj słońca złote kolce w oknie migocą —
— okiennice pozasuwam, zamknę na wieki,w waszym ogniu oślepione zmrużę powieki.
Niechaj księżyc cebrem leje potoki srebraniechaj słońce złoto leje z jasnego cebra —
— dla mnie ciemność, gdzie cię niema, blasku miłosny,nie różna mi noc ode dnia, zima od wiosny.
Niechaj księżyc stroi ziemię w srebrzystą larwę,niechaj słońce stroi ziemię w tęczową barwę —
— oczy moje, serce moje, zgasną nad ranemprzepalone światłem szczęścia, światu nieznanem.
Comments
Loading comments…