Marina (1927)
Szum morza w otwartem oknie budzi mnie w nocy znienacka.Świat leży przy mnie i błyszczy jak złotych gwiazd pełna tacka.Godzina druga. Głowonóg dawno już zasnął w ciemności,Pod ciężką głowę podłożył ramię niezmiernej długości...
Jedwabne rybki zmęczone w falbankach tjulowych skrzeli,spadają sennie daleko, aż do dna czarnej kąpieli,i te największe, z atłasu, z podszewką cudnie dobraną,kładą się w ciemną kołyskę i szepcą sobie: dobranoc...
W oddali błędnej, najdalszej chwieje się srebrny krążownik.Zasnęli już marynarze w rozkołysanej warowni.
i ukwiał zacisnął płatki najciszej i jaknajtajnieji małe morskie koniki śpią w czarnej głębokiej stajni.
Na morzu wznoszą się fale jak miljard ust do księżyca...Woda ma barwę młodego, zieleniącego się żyta...
Comments
Loading comments…