Na balkonie (1927)

Na srebrnym balkonie pękatymw smudze lipowych olejkówmilczymy. W skrzynkach drżą kwiaty,powój dźwiga noc w pobladłym lejku.

Twoje usta są teraz nocne,i blade jak usta księży.Oczy masz srebrne i mocnea włosy przygładzone przez księżyc.

Księżyc ma kołnierz z tęczy.Wszystko jest dziś maskaradą.Jak pajac przedemną klęczysz...Teraz maskę nakładasz bladą...

Czy ci wierzyć? Z chmur kapią blaski,niebo jest jak puch perlicy,a cień twój długi i płaskizaczepia kobiety w ulicy!

Comments

Loading comments…