Pogrzeb infantki (Pawlikowska-Jasnorzewska, 1928)

W czarnych kapach, żujące wędzidła,idą wichry uciszone przed trumną,kołysaną na wozie,dumną,kulą w złocie,obrzydłą...Hamulec zgrzyta.Skrzypią dźwięczne szprychywśród wąwozów hiszpańskich kamiennych i cichych...Chcą wyskrzypieć wszystko i nie mogą...Infantka ma twarz tak bladą!Wichry idą, noga za nogą —IDOS, IDOS, VIENTOS ALADOS!

Idźcie zwolna, wichry skrzydlate!infantka nie wstanie zimą, ani latem!Czy jej na imię MIŁOŚĆ,czy SOL,czy ELWIRA,to obojętne dzisiaj,gdy ją w trumnę kładą,gdy upadła na wieki,zaplątana w kirach.IDOS, IDOS EN PAZ, VIENTOS ALADOS!.

Comments

Loading comments…