I

Głód, powietrze, ogień wodaI wszelaka zła przygodaBędzie temu, ktoby starąOjców swoich wzgardził wiarą.A gdy umrze, garści ziemi,Gdzieby spoczął kośćmi swemi,Nie dostanie, ktoby starąOjców swoich wzgardził wiarą.Marnie zginie, wiatr rozmiecieProchy jego po wszem świecie:Marnie zginie, ktoby starąOjców swoich wzgardził wiarą!R. Barwiński.

Już ludzie pożęliA nasze pomięli.Oj dolaż moja, dola.Swoje powoziliNasze poniszczyli.Oj dolaż moja, dola.

Nam strzelać nie kazano. Wstąpiłem na działoI spojrzałem dokoła. Dwieście armat grzmiało!

Po cudzego światu szerokich ziemicach,Chód bieda i smutek przez ścieżkę tułaczy,Iść z dumą na czole, z pogodą na licachMir zrobić z nadzieją, a rozbrat z rozpaczą;O cześć, ni o litość u obcych nie prosić,A kraj swój miłować i myślą i czynemBrzemię męczeństwa bez sarkania znosićUsque ad finem.

Rozważać szeroko o błędach przeszłości,A przyszłość budować świetniejszą i trwalszą,A radzić spokojnie, bez swarów i złości,By plon, jaki ostał na epokę dalszą,

Poprawiać, nie niszczyć i nie plwać wgardliwieNa to, co niegdyś wieńczono wawrzynem,Drogą postępu iść po ojców niwieUsque ad finem.

Comments

Loading comments…