VII

O zejdź do gondoli, kochanko ma,Noc cicha, jak cień — jak cień, tylko fala drga.

Gdzie wiosłem poruszę tam pali się toń.I płynie łódź moja przez ognia błoń.

Ta toń to miłość, łódź serce się zwie,Ach wir ją porywa, ach wir ją porywa,Ach ocal ty mnie —

Dzwonią w mieście dzwony, oj żałobną nutą,A kozaka wiodą na kaźń srogą, lutą.Wiedzie go drużyna, placem, ulicami,Powiązali ręce dziewczyny włosami.Pojmali go, wiodą — nie wrogi, nie katy,Głowę jemu zdejmą — nie Turki, a swaty.

Kozacze, kozacze — a gdzie twoja wola?Głód i chłód nie zabił — zabije niewola.Prędzej cię wypuści topiel i mogiła,Jak ciebie w step puści młoda żonka miła.

Comments

Loading comments…