Obrazki z Wenecyi

Jeszcze mi się śnią po nocySzmaragdowe Adryi tonie,I San Marco, i Piazetta,I Giulietta na balkonie.

Jeszcze widzę dwie kolumny,Z jednéj skoczyć chce lew dziki, —

Przy katedrze, dziwie świata —Dwa kamienne wykrzykniki....

Z drugiéj rycerz patrzy w zbroiNa potulnym krokodylu —Że jest świętym TeodoremWiedzą o nim od lat tylu;

Wiedzą o nim że w WenecjiŚwiadczył dotąd łask bez liku —Frontem zwrócił się ku miastu,Tyłem zaś do Adryatyku.

Między dwoma kolumnamiTo niewieścich wdzięków szranki —Czarne róże tu o zmroku,Smagłe błądzą Wenecjanki.

Chodzą krokiem wolnym, długim,Przy muzyki włoskiéj dźwięku,Z gołą głową, lecz w mitynkach,Z bukiecikiem kwiatów w ręku.

Chodzą, błądzą, niby cienie,Z fosforycznym blaskiem w oku,Błyszczą tylko czarne oczy,Białe zęby błyszczą w zmroku....

Czasem ci się wyda prawie,Że ten fior del ParadisoDrugie zęby ma w źrenicach,Które cię spojrzeniem gryzą.

Czasem taki cię owionieParny powiew, jak sirocco,Kiedy spojrzysz przy spotkaniuWnuczce dożów oko w oko....

Szedłbyś za nią przez PiazettęI przez ciasnych ulic skręty,Na kraj miasta, na kraj świata,W gór przepaście, w mórz odmęty.

Szedłbyś za nią do gondoli,Szepcąc ciągle: io t’amo,Gdyby nie szła właśnie z innym,Albo gdyby nie szła z mamą.

A ten inny przypominaApeniny, zbóje, noże,

Mama zaś, gdy nie jest wiedźmą —To nią jeszcze zostać może.

Ani poznasz z jéj wyglądu,Z popękanéj w zmarszczkach twarzy,Że dzień cały na oliwie....Ryby, a nie ludzi smaży.

Córa za to, jak syrenaZ Adrjatyku wyszła piany,Trochę zmięty ma garniturI włos trochę zaniedbany....

Fraszka!... wszakże tu w WenecyiCały efekt jest w ruinie —Po kanale z modrą faląWyrzucone śmiecie płynie....

Każdy pałac, jak ruderaW gruz się sypie i rozpada —Lecz w tych ścianach marmurowychSkamieniała tkwi ballada....

W księżycową noc czarownąŚrednich wieków wstają mary,I odmładza się Wenecya,A w niéj każdy pałac stary.

A z pałaców ciemnéj głębiŚpiew się nieraz wyrwie z łona,Jak zbudzony jęk tajemny,Co w posągach grał Memnona.

W srebrnych blaskach do okołaMorze i Wenecya tonie, —Sto balkonów, a gdzie spojrzysz,Siwy doża na balkonie....

W lśniącéj czapce z złotogłowiu,W purpurowéj szacie stoi....A na dole, na gondolachTłum lutnistów lutnie stroi.

I miłosna pieśń omdlewaNa sennego morza fali, —Słuchaj luba: ten, co śpiewa,Dogaressy wdzięki chwali....

Cisza.... księżyc.... łódź zakryta,Tajemniczy cień się snuje,Po kanale gondoliereGłuchém wiosłem fale pruje....

A w gondoli szepty ciche,Pocałunków słychać echa....Rozespany wioślarz ziewa,Tłusty księżyc się uśmiecha....

Tłusty księżyc sybaryta,Zblazowany cynik stary!...Nie dbaj luba — łódź zakryta,Noc i miłość rzuca czary....

Wioślarz będzie tak, ziewając,Pruł do świtu mórz głębinę,On miłości płatny świadek —Bierze lira za godzinę!...

Comments

Loading comments…