Rondo-scherzoso (Gawalewicz, 1908)

Z księżycem znam się chyba,Pół kopy lat z okładem,Znał się z mym ojcem, matką,Znał nawet z moim dziadem.

Z tych względów nasz stosunekJest wielce poufały, —Nazywam go: »jegomość«,On do mnie mówi: »mały«,»mały«.

— »Jegomość taki blady« —Mówię mu — »wielka szkoda,»Czy to tak z niewyspania,Czy»Czy taka już uroda?«

— »Mój mały« — rzecze do mnie —»To widzisz z innej racyi:»Patrząc na świat wasz w dole,»Pobladłem z irytacyi.

»Gdybym się nie odwracał»I wrażeń nie odmieniał

»Byłbym już miał żółtaczkę,»Lub dawno pozieleniał«.

Z księżycem znam się chybaPółkopy lat, a przecieTak źle jegomość nigdyNie mówił mi o świecie!

Coś jest, co mu tak humorPsuje i chmurzy lica.Lecz co?... Skąd ja mam wiedzieć!...Spytajcie się księżyca.

Comments

Loading comments…