Wieczorem (Gawalewicz, 1889)
Głuchy rozhowor płynie od boru....To starych buków różaniec cichy....Wietrzyk rozlewa w kwiatów kielichyPerłową rosę wieczoru.
Tu niezabudka w miękką murawęTuli swą główkę małą i słucha,Jak jéj coś strumyk paple do ucha —A same bajki ciekawe....
Na gniazdo ptaszę wraca znużone,Kończąc piosenkę zaczętą w borze....Księżyc się cicho kąpie w jeziorze,Noc swą zapuszcza zasłonę.
Pod Bożą męką małe pacholęGra na fujarce tęskno, rzewliwie —Dziękując Bogu za plon na niwie,Prosi o deszczyk na rolę....
A echo tony rozrywa zwrotkiI gdzieś w pobliską rzuca dąbrowę —Pomroku gasną blaski różowe,Dokoła spokój tak słodki.
Bożeż — mój drogi! w dzień życia lichyZsyłaj i spiekę, i burze —Lecz pozwól, kiedy dzień mój odsłużę,Niech mam choć wieczór tak cichy!
Niech spływa czoło dzień cały w znoju,W pracy na cierni, na grudach —Tylko gdy wytrwać pozwolisz w trudach,Daj spocząć w takim spokoju!...
Comments
Loading comments…