Chorągiewka (Gosławski)

Widzisz dziewczę chorągiewkę,Со przy mojej lancy drży.Zaśpiewam ci o niej śpiewkę:Ona piękna, tak jak ty!

Jak dziewiczą rosą tęczy,Wietrzyka z nią igra lot;Wiezże kogo ona wieńczy?Martwe drzewce, stalny grot.

Nie wie biedna, że grot luby,Со w obięciu u niej śpi,Jest syn śmierci i zaguby,Potępienia chciwy krwi.

Wierny dłoni, со nim włada,Jedną tylko cnotę zna:Pokazaną pierś dopada,Przeszyć serce, со w niej drga.

A czyja pierś? — on nie руta,Jedno ojciec mu, czy wróg,Rozkazano i przeszyta,A о reszcie sądzi Bóg!

Lecz im częstsza krew go zleje,Rdza wypali na nim ślad,Stępi ostrze, pierś mu przeje,Jak choroby tajny jad.

I nie lekko będzie ranie,Którą w upominku da!Wiecznie wtedy w niej zostanieI jad jego i rdza ta.

A ta chorągiewka młoda,Towarzyszka jego dni,Jaśniejąca jak pogoda,Со przy boku jego lśni.

Żywe krasy rychło zmieni,Przyjaciela dzieląc ból;I zżółknie jak liść w jesieni,Obcy tułacz pośród pól.

Wiezże dziewczę, со z tej śpiewkiMożesz sobie nadal wnieść?Twój los, jest los chorągiewki,A grot moich losów treść!

Na pierś stlaną, nieraz głowęNieraz serce złożysz twe;Nieraz łzy twe kryształoweNa niszcząc padną rdzę!

I pierś stalna twojej mowie.Mowie twych najsłodszych snów,Tchem współczucia nie odpowie,Nie zrozumie twoich słów.

Nie odgadnie, nie uprzedzi,Tkliwą myślą myśli twej;Okiem oku odpowiedzi,Sercem serca nie da jej.

Lub choć zgadnie, nie patrz na niąI w nią nie patrz jako wir;Pierś żołnierza jest otchłanią,Którą tajny kryje kir.

Mróz ją mrozi, czy żar pali,Czy niszczące trawią rdzy,Winna milczeć jak ze stali,I dla oka nie dać łzy!

Jeden głos jest, со go słucha,Jeden powinności głos;A na resztę zimna, głucha,Rowno zniesie i da cios.

Raz jeszcze tej chorągiewcePrzypatrz się: to dola twa!A ten, dziewczę, grot i drzewce,То przyjaciel twój, to ja!

Nie płacz luba, bywaj zdrowa,Łzy na cięższe zostaw dnie;Со Bóg sądzi, — bądź gotowa,Może wrócę, może nie!

Mówił ułan do dziewczęcia,Na morderczy idąc bój,Mówił i ujął w objęciaTen skarb, ten świat cały swój.

I z oczu łzą gorzką, rzewnąSpływał serca ciężki żal;Płakał gorzko, czuł zapewno,A jednak ta pierś jak stal.

Rzucił dziewczę, koń jak strzałaPoniósł go, jak wichru lot.Tylko wiecznie powiewałaChorągiewka ро nad grot.

Rok przeminął, dziewczę płacze,O nim nikt nie umie rzec,Poległ gdzieś, lub dnie tułaczeW obcej ziemi musi wlec.

I ро czterech śwata końcachCzterem wiatrom w tropy leć,Jeśli о Polski obrońcachPragniesz dziewczę wieści mieć.

Tam ci powie o nim możeGrób nieznanej ziemi syn,Dzikie Afryki bezdroże,Lub z sybirskich która min.

Во Bóg dobry i w nagrodęZa tyle łez, krwi i strat,Za Oiczyznę, za swoboę,Dał tułaczóm w zamian świat!

Comments

Loading comments…