Do Europy
Ziemio! jaśniał Orzeł Biały,Jako słońce twoim dniom,Jak grom był lot jego chwały —Nie sięgły go serca skrzepłe,Nie sięgły wzroki oślepłe,Błysnął i zniknął jak grom.
Burza przeszła — lecz tej burzy,Odgłos w piersi twojej grzmi —Czekaj, rychło się pwtórzypowtórzy.Tak miecz zemsty, jak grom kary.Wstrząsną wnętrzem twem pożary,Nim zagasną w twojej krwi.
Znieważona i okuta,Drżąc, wyglądasz sądu dnia;Czekaj, nim Cię ciężar knuta,W dzikiej dłoni Tamerlana,Padającej na kolana,Przeznaczenia nowe da.
Ludy! na stepach Sybiru,Z niedźwiedziami walki wieść;To wasz los, a całun kiru,Co na wasze padnie głowy,To będzie nasz głaz grobowy,Będzie polskim prochom cześć.
I w ponurych dniach goryczy,Rozpacz wydrze jęki wam;I wzleci wzrok niewolniczy,
Pod nieswoich Nieb sklepienia —Czy znów z mieczem wybawienia,Nie wzbił się nasz Orzeł tam.
Darmo! potwór tam dwugłowy,Ciska na dół oka rzut:Czy nie spadły wam okowy?Dzika pierś jego i krwawa,Dla Europy w szponach prawa,Łańcuch, Kamczatka i Knut.
Jeszcze pora — jedna chwila.Ziemio! zbudź się z twardych snów;Życie smoka się przesila!Biały Orzeł jął go szponą —Uderz, uderz w pierś skrwawioną,I doniszcz potwór dwóch głów.
Obecna ziemio i dobo!W twojej dłoni dola twa;Duch przeszłości po nad tobą,A przed tobą leżą wieki,I surowy świat daleki,Co twe czyny sądzić ma.
Biały Orzeł padł pod ciosem,I Bóg jego krwi się mści;Za krew jego klątwy głosem,Woła przyszłość przelękniona,Woła ludzkość znieważona —Ziemio! biada, biada ci!
Ziemio! dobo niewolnicza,Straszny sądu przyjdzie czas;I Bóg groźny z przed oblicza,Odtrąci was bezsumienne,Za te krople krwi bezcenne,Co napiętnowały was.
Zmyje winy łza, pokuta,My giniemy! żyjcie wy;Zmartwychwstańcie z pod praw knuta,Wolne tylko i swododne,Ludy przebaczenia godne,Za krew naszą i za łzy.
Comments
Loading comments…