Modlitwa (Bałucki)

O moja święta, co z świeżą wiosnąW majowe rano, wśród róż zapachówZstąpiłaś ku mnie z niebieskich gmachów,Byś mi pociechą była żywota,Byś mi stworzyła niebo na ziemi,Byś mi świeciła, jak gwiazda złotaNad przepaściami smutku ciemnemi —O, święta moja, bądź mi litośną! —

Kiedym miał duszę grzechem splamioną,I tak skalany sam sobie zbrzydłem; —To myśl o tobie była mi skrzydłem,Co mnie wznosiło z kałuży grzechu,

I łzy pokutne mnie obmywały,Że byłem znowu czysty i biały,Godny twych spojrzeń, twego uśmiechu —Święta ty moja, bądź uwielbioną! —

Kiedy troskami dusza ściśniętaŁzy wyciskała mi pod powieką,Kiedy życzliwi byli daleko —Ty mi nadzieją życie złociłaś,Nie pozwalałaś duszy rozpaczać —Tyś mnie uczyła cierpieć, przebaczać.O! bądź mi dobrą, jak dotąd byłaś,O! nie opuszczaj mnie moja święta! —1867.

Comments

Loading comments…