Na przebłaganie
Odkąd jednegom obraził z aniołów,Odleciał spokój precz,I smutek piersi gniecie, jak ołów,I wyrzut kole, jak miecz.
Głowę ku ziemi pochylam biedną,Nie śmiem ci spojrzeć w twarz;Lecz mnie posłuchaj choć chwilkę jedną,Jeżeli litość masz. —
Był człowiek, co miał ptaszynę cudną,Cudownie piękną miał,
I tak ją kochał, że bardziéj trudno,Życieby za nią dał. —
Raz kiedy pieścił onę jedyną,I z nią rozmowy wiódł.wiódł,Strzał pierś mu zranił i on ptaszynęZ bólu w swych rękach zgniótł. —
Zapytaj luba o to twe serceWinnymże on był, czy nie?Czy trzeba karać tego mordercę — ?A wtedy — ukarz mnie. —1869.
Comments
Loading comments…