Pożegnanie (Bałucki)
„Głupie życie — człek się razy tyle„Wita, żegna, poznaje na chwilę,„I na wieki potém z oczów traci,„I tęsknotą za tę chwilę płaci“. —
Tak skarzyłem się jednéj nadobnéj,Gdym ją żegnał na placu San Marka —Na lagunach czekała mnie barka, —A jam trzymał się jéj rączki drobnéjPatrząc na tę, któréj nie zobaczę —I cieszyło mnie, że ona płacze,I smuciło mnie, że ją utracę.
Wenecyj rzeźbione pałaceWieczór w ciemne już zwijał zasłony —Księżyc wschodził — z wież dzwoniły dzwony —A my jak za pogrzebem powoliRęka w rękę szliśmy do gondoli.
Gdy już miałem odjeżdżać na statek,Ona z czarnych włosów wzięła różę,I rzucała mi na pierś ten kwiatek,I zakryła płacząc oczy duże. —
Szybko sunie gondola po fali,Jak jaskółka, gdy niebo się chmurzy, —Wenecyja — ona — coraz daléj —Aż zniknęło wszystko — oprócz róży. —
— Gdyby można, co w życiu nas znęci,Zerwać sobie, jak tę róże cudną,I zasuszyć w sercu dla pamięci —Gdyby można... ach! ale to trudno. —
Gdyby było choć w mocy człowiekaStracić z serca, co z oczów ucieka,
I zapomnieć o tém, co nie wróci —I to trudno — ach! jakże to smuci.
— „Było — niema“ jak straszne te słowa,Jakie od nich zimno wieje trupie — — —Po za niemi jak przepaść grobowaSłowo „nigdy“. — Jak to życie głupie!1860.
Comments
Loading comments…