W imionniku G.

Przeglądałem zbiór twego albumu —Pochwał mnóstwo w nim, popisów krocieUczoności, serca i rozumu,Żem doprawdy w niemałym kłopocieJakich dobrać słów, jakiego głosu,By nie zginąć wśród tego chaosu.

Lecz odrzucam te dumne zachcenia,I chociaż to pokusa nie małaZ takich ustek, jak twoje, pochwała: —Zamiast pochlebstw, czułości, kadzenia,Zamiast kwiaty do nóg ci kłaść, — wolę

Rzucić słowo, jak ziarno na rolęCiche, plenne, ciężkie, niech ci służy,Jak kotwica okrętom wśród burzy. —

I tém zacznę, co już tyle razyPowtarzać ci musiał jeden i drugi,„Żeś jest piękną“ — — o! nie miéj urazy —Nie ma w tém twej winy, ni zasługi,Żeś jest piękną. — Piękność, jak broń męża —Niczém — kiedy cicho drzemie w dłoni,Chlubą, gdy się zerwie i zwycięża; —Cnotą, jeżeli uciśnionych broni. —

Więc pamiętaj, że walką jest życie,A twa piękność ci będzie orężem,Którą zrobisz niewieściucha mężem,A dzikiego poskromisz jak dziecię;Bezbożnemu niechaj twoje oczyZnów przypomną i niebo i Boga, —A na czoło, które smutek tłoczy,Które boleść jaka chmurzy sroga, —

Niech twój uśmiech pociecha i rada,Jak słoneczny promień z nieba spada. —Oto twoje tryumfy, zdobycze — — —Tego w chwili rozstania ci życzę.1866.

Comments

Loading comments…