Freski Krymskie — II
Miło na morskie puścić się odmęty,Powierzyć morzu duszę swą i ciało,Powietrze morskie piersią czerpać całą,Kiedy cie niosą łodzie, lub okręty:Już dano sygnał! Wyruszył parowiec,I brzegi ziemi pożegnał wędrowiec.Dźwiękami marszu zabrzmiała muzyka;I miasto gwarne pozostaje w tyle,Świątynie błyszczą w dymów szarych pyle,Chwilka! i miasto z świątyniami znika,Topnieją we mgle lądowe granice...Ujrzałem morza całkowite lice!Otchłań nademną i otchłań podemną!Bezmiary morza i bezmiary nieba!O! tego dawno duszy mej potrzeba,Lubo się nurzam w zagadkę tajemną!
Przedemną olbrzym i nic poziomego!Uczuwam w sobie coś nieśmiertelnego,Co mię porywa, unosi i goni,I nigdzie żadnej już nie widzę mety,I myśl ma nakształt świecącej kometyDo najciemniejszych zagląda ustroni;Tej myśli śmiałym oskrzydlony lotemLecę... i nie wiem, czy będę z powrotem.Przedemną olbrzym i mocarz przedemną!Świeci spokojem królewskiego czoła,I zda się na mnie fal swych szumem woła:„Mierzyć się tobie z olbrzymem daremno!“Nie sądź, mocarzu! Hamletowe echaInaczej szepcą: w łupinie orzechaCzłowiek więziony — królem jest bez granic,Bo ducha jego żywi moc zwycięska,Władza potężna, siła czarnoksięska,Której się nigdy nie pozbędzie za nic.I patrz! jam słaby, na twym groźnym grzbiecie,Punkt: marny, który lada fala zmiecie,Myślą jednoczę dwóch obszarów drogiI podwójnego łączę przestrzeń świata,Gdyż w jednej chwili dusza ma ulataNa bezdnie twoje i w niebieskie progi.
Lecz nie chcę dumy: tobie jestem bliźni,Przyroda, jedna siły nasze żyźni.
Comments
Loading comments…