Moja mistrzyni

Ani Sokrates mądry i wesoły,Ni Platon wzniosły, ni Arystoteles,Ani prorocy, ani apostoły,Ani Faust chytry, ni Mefistofeles.

Ani Dant cudny, ani Heine błogi,Ani Mickiewicz wielkością wspaniały,Nie stali przy mnie na początku drogi,Którą mi burza i cisza owiały.

Ale jednegom obrał przewodnika,By mnie prowadził, napełniając siłą,Tam, gdzie najwyższa mądrość nie przenika,Gdzie wszystko będzie i gdzie wszystko było.

On to, czy ona w przestrzenie najczystszeWiodła przez otchłań, którą grzechy czynią,Umiłowana ponad wszystkie mistrze,Miłość, co jedną dla mnie jest mistrzynią.

Jak dziecko matce rodzonej podobne,Chcę upodobnić do niej każde drgnienie,Wszystkie minuty w cierpienia zasobneI wszystkie słowa i każde milczenie.

Przez nią tłumaczę ciał gwiezdnych obroty,Drzew rozkwitanie, rzek fale burzliwe,Ciszę wieczorną, księżyca dysk złoty,Wszystko żyjące i wszystko nieżywe.

Przez nią pojąłem życie, które błogoUmie na wieczność poza śmierć spozierać,Jeżeli w życiu było żyć dla kogo,I jeśli będzie za kogo umierać.

Comments

Loading comments…