Pieśń o kuli ziemskiej

Stara ziemio, bryło garbata,Porośnięta lasami, brodata,Wyłysiała na stepach, zapłakana wodami,Dokąd pędzisz pomiędzy gwiazdami?

Kulo pękata, nabrzmiałaTętnicami gorącego ciała,Pulsująca drgawkami, roztańczona szeroko,Ziemio twarda, cierpliwa opoko!

Czyim popchnięta oddechemSpadasz w otchłanie z pośpiechem,Biczem wichrem skręcona, lecisz w bezmiar zamknięty,Głowo-ziemio! łbie wściekły i ścięty!...

Tłumy, jak wszy cię oblazły,Przerażone, zapatrzone w gwiazdy,Tłumy białe i czarne, mrowie żółte, bronzowe,Wichry, sępy, straszliwi bogowie!

Raso biała, Bracie Bladolicy!W elektrycznej zasiadasz stolicy,

Rządzisz ziemią kulistą, jak maszyną rozpędną,Nad przepaścią kołowrotną i błędną...

Szybkim działem, niewidzialnym prądemRządzisz morzem i wiatrem i lądem, —O, zdobywco szalony wirującej planety,Komu kradniesz śmiertelne sekrety?

Wynalazkiem, sposobem, rachunkiem,Czarem wiedzy, jadowitym trunkiem,Sięgasz w niebo gwiaździste grzmotem — błyskiem okrutnym,Ale sam jesteś głodny i smutny...

Tamten Słońce Wschodzące ogarnia,Cicho świeci, jak żółta latarnia,W różowego przedświtu kołyszącej się łunie,Tamten — cichy, jak sen, Sakja-Muni...

Już się budzi żarliwą modlitwą,Zaczajony, jak człowiek przed bitwą,Kosookiem spojrzeniem i mądrością zaklętem,Dzwoni — dzwoni dalekim tętentem...

Bóg murzyński, nagi ludożerca,Czarnem sercem do czarnego sercaZmierza cichcem, uderza i przebija oszczepem,Swojem szczęściem okrutnem i ślepem!

Skacze w górę, okręcony tańcem,Że z radości stał się obłąkańcem,Że jest młody śmiertelnie i rozkwita nad ranemDrzewem chlebnem, kauczukiem, hebanem...

Przed dymiącem na wietrze ogniskiem,Uśmiechnięty jutrzenki rozbłyskiem,O, Mustangu Ognisty! Czerwonopióry Sępie!Z tomahawkiem już czyhasz w ostępie...

Hej, ziemio, ziemio spęczniała!...Gwiazdo błędna! gwiazdo wspaniała!...Zanim bombą wybuchniesz, ogniem snów, dynamitem,Wyśpiewamy cię niebem i świtem!

Comments

Loading comments…